SPECJALNE - Wywiad

Wywiad z Lone

6 lutego 2015

Nie będzie w tym grama przesady, jeśli napiszemy, że pierwsza impreza pod szyldem Going.Gigs, która odbyła się 25 października 2014 w stołecznej Cafe Kulturalna, była jednym z najważniejszych muzycznych wydarzeń ubiegłej jesieni. Trzech headlinerów – brytyjski kolektyw Darkstar, utytułowany producent Lapalux oraz powracający do Warszawy po ponad trzech latach Lone – zrobili tego dnia nam i naszym znajomym wieczór, prezentując spektakularne występy, które rozgrzały parkiet do czerwoności. Były dramaturgia, intensywność, a nawet szaleństwo (niektórzy podczas audiowizualnego show Lone tańczyli nawet na stołach). W każdym razie działo się! Z Matthew Cutlerem tworzącym pod pseudonimem Lone udało nam się w przeprowadzić w foyer Teatru Dramatycznego prawie piętnastominutową rozmowę. O co zapytaliśmy autora wielu znakomitych EP–ek i albumów, w tym Galaxy Garden i Reality Testing? Sprawdźcie poniżej.

***

JM: Na wstępnie muszę przyznać, że twój ostatni album Reality Testing oraz klip do "Restless City" zrobiły na mnie duże wrażenie. Ciekawi mnie zatem twoja muzyczna ewolucja, ponieważ od premiery twojego pierwszego krążka (Everything Is Changing Colour – przyp. JM) minęło już siedem lat. W międzyczasie zdążyłeś wydać kilka znakomitych płyt oraz wiele singli i EP–ek. To imponujący katalog! Czy zawsze byłeś taki pracowity, czy też od samego początku starałeś się poszerzać i na nowo kreować swój muzyczny język, ponieważ nie zawsze byłeś usatysfakcjonowany z efektów swojej pracy?

Tak, zgadza się! Nawet przed pojawieniem się Everything Is Changing Colour nagrałem mnóstwo muzyki, która ostatecznie nie została wydana. Skąd tyle nagrań sygnowanych moim pseudonimem? Na pewno wynika to nie tyle z pracowitości, co z próby doskonalenia się w każdy możliwy sposób oraz kwestii stricte zarobkowych, ponieważ muzyka stanowi moje jedyne źródło utrzymania. Muszę jednak przyznać, że tegoroczna premiera i późniejszy, bardzo pozytywny odbiór Reality Testing stanowi ważny etap w mojej karierze. Moment, kiedy mogę w końcu się zrelaksować i ze spokojem patrzeć w przyszłość. Myślę jednak intensywnie nad kolejnymi wydawnictwami, ale nie przypuszczam, żeby pojawiały się one z taką częstotliwością jak dotychczas.

autor: Maciej Drywień, maciejdrywien.pl
autor: Maciej Drywień, maciejdrywien.pl

JM: Pamiętam, że podczas słuchania twojego poprzedniego albumu (Galaxy Garden – przyp. JM) bardzo spodobały mi się utwory z gościnnym udziałem Anneki oraz Machinedrum na wokalu. W kontekście twojej twórczości była to swego rodzaju nowość. Czy myślałeś zatem o produkcji wydawnictwa opartego na wokalach?

Myślę, że gdybym spróbował zmierzyć się w przyszłości z albumem opartym na wokalach, to wokalistą byłbym ja we własnej osobie lub moja dziewczyna, która zzresztą bardzo dobrze śpiewa. Mam już jednak zarys następnego wydawnictwa w głowie, ale powtarzam – nie wykluczam tego pomysłu w przyszłości!

JW: Skupmy się teraz na twojej ostatniej płycie. Czy uważasz, że Reality Testing jest albumem, który zapewnił ci już względny sukces? Chciałbym zaznaczyć, że nasza redakcja uważa twój poprzedni krążek (Galaxy Garden – przyp. JW) za przełomowy i najważniejszy w twojej karierze. To również moje ulubione wydawnictwo sygnowane twoim pseudonimem. Moje pytanie jest następujące: jak ten album zmienił twoje nastawienie do tworzenia muzyki i czy prawdziwy przełom w twojej twórczości nastąpił dopiero po premierze Reality Testing?

W dzisiejszym stanie rzeczy uważam, że zdecydowanie Reality Testing jest albumem, który przyniósł mi względnie największy sukces i rozpoznawalność. Muszę jednak podkreślić, że w kontekście całej mojej kariery był to powolny, stopniowy proces i na razie trudno mówić tutaj o jakimś przełomie. Można jednak powiedzieć, że marka Lone cały czas rośnie w siłę :) Nawiązując do poprzedniego krążka, powiem tak: do prac nad Galaxy Garden podszedłem ambicjonalnie i było to dla mnie dużym wyzwaniem. Zdradzę jednak, że podobnego rodzaju wyzwanie jak w przypadku Galaxy Garden towarzyszy mi podczas prac nad moim kolejnym przedsięwzięciem, ale nie mogę zbyt dużo powiedzieć na tym etapie.

autor: Maciej Drywień, maciejdrywien.pl
autor: Maciej Drywień, maciejdrywien.pl

JM: W twojej muzyce ogarnięty słuchacz jest w stanie wyłapać inspiracje licznymi rodzajami muzyki elektronicznej: od IDM–u do instrumentalnego hip–hopu, który niewątpliwie był głównym źródłem inspiracji podczas tworzenia twojego krążka Lemurian, od rave'u na wspomnianym Galaxy Garden do jazzującego house'u na twojej EP–ce Echolocations. Można tak wymieniać w nieskończoność. Konkluzja jest następująca: twoja muzyka jest niewątpliwie trudna do sklasyfikowania. Czy zatem asumptem do robienia muzyki jest dla ciebie proponowanie słuchaczowi czegoś nowego, ale z niewątpliwym nawiązaniem do najlepszych rzeczy, które wydarzyły się w szeroko pojętej elektronice na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat?

W sumie to można stwierdzić, że cała współczesna elektronika jest poniekąd nawiązaniem do tego, co wydarzyło się w przeszłości. Bardzo długo ze swoimi nagraniami starałem się oddać należyty szacunek swoim mistrzom, ale od pewnego momentu staram się stworzyć coś nowego, coś własnego i chyba mi się to udaje (śmiech).

JW: Czy zatem etap tworzenia Galaxy Garden możemy nazwać już próbą stworzenia swojego unikalnego muzycznego języka? Mam nadzieję, że tak!

JM: Chciałem zapytać cię o powrót legend IDM–u: tegoroczny Aphex Twina oraz zeszłoroczny Boards of Canada. Czy lubisz ich ostatnie płyty: Syro oraz Tomorrow's Harvest?

Tomorrow's Harvest Boards of Canada to moim zdaniem znakomita płyta, natomiast nie oceniam tego krążka w kategorii powrotu po latach. Szkoci przecież tak naprawdę nigdy się nie rozpadli. Oni po prostu potrzebowali wielu lat, żeby wydać perfekcyjny krążek. Coś na kształt filmowych dzieł Stanleya Kubricka, który również potrzebował czasu, żeby zachwycić nas swoim obrazem. A Aphex Twin, no cóż, to mój idol, ale nie łapię zajawki na Syro. Doceniam ten krążek, ale brzmi staro i w konsekwencji przechodzę nieco obok niego.

JW: Mam dokładnie takie samo spostrzeżenie w kwestii Syro!

JM: A co sądzisz o Caustic Window?

A tutaj z kolei Aphex mi się podoba, serio. Miał wówczas jeszcze trochę luzu i idealnie wpisał się w kontekst tamtych lat, bo na Syro trochę zgrywa szalonego naukowca, perfekcjonistę, który chce mieć wszystko pod kontrolą. I nie do końca trafia do mnie ta wizja.

autor: Maciej Drywień, maciejdrywien.pl
autor: Maciej Drywień, maciejdrywien.pl

JM: Rozumiem, przejdźmy zatem do kolejnego zestawu pytań. Widziałem twój audiowizualny show przygotowany wspólnie z Konx–om–Paxem (VJ – przyp. JM) w Boiler Roomie miesiąc temu i muszę przyznać, że zrobiło to na mnie duże wrażenie. Jakie jest twoje zdanie na temat audiowizualnych performensów i czy myślałeś może, żeby ożywić swój live act żywymi instrumentami, jak chociażby gitarą albo perkusją?

Powiem ci, że audiowizualna forma mojego live actu bardzo mi odpowiada. Wspólnie z Tomem (VJ, z którym występuje Lone – przyp. JM) mamy właśnie trasę koncertową po całym świecie i jest to z pewnością świetne doświadczenie. W kwestii żywych instrumentów na pewno ciekawym posunięciem byłoby wzbogacenie naszego setu o perkusistę. Nasza scena podczas występu przypomina dżunglę i myślę, że perkusja nadałaby naszemu show dodatkowej transowości.

JW: Twoja muzyka stanowi dla wielu pewien paradoks: z jednej strony charakteryzuje ją typowa dla klubów parkietowość, z drugiej natomiast na twoich krążkach można zauważyć dużo dźwięków relaksacyjnych i refleksyjnych, idealnie komponujących się z domową przestrzenią. Powiedz, czy owa "nieostrość" twoich albumów jest celowym zabiegiem, który ma zmusić publikę do tańca, ale i przynieść swoistego rodzaju relaks w intymnym środowisku? Myślisz, że twoja muzyka może działać na ludzi w obie te strony?

Zgadza się, część mojej muzyki z pewnością nadaje się na parkiet, ale zdaję sobie również sprawę, że zasadniczo moja muzyka jest...dziwna (śmiech). Wydaje mi się, że najprościej byłoby ją określić jako kombinację muzyki tanecznej z muzyką relaksacyjną i w pewnym stopniu również refleksyjną. Moim zdaniem kiedy słuchasz muzyki i nie czujesz w niej pewnej "autorskości", pewnego rysu indywidualności, to szybko się nią nudzisz. Prywatnie zależy mi na połączeniu dwóch cech: idealnego brzmienia mojej muzyki w klubowych warunkach oraz idealnego brzmienia mojej muzyki na słuchawkach. Między innymi do tego zmierzam w swojej twórczości.

JM: OK, zatem ostatnie pytanie. Co jest dla ciebie ważniejsze: brzmienie czy kompozycja? Strzelam, że to drugie.

Tak, zdecydowanie kompozycja. Przez to tak naprawdę staram się definiować piękno muzyki. Wywiad został przeprowadzony 25 października 2014 roku.

Jacek Marczuk     Jakub Wencel    
BIEŻĄCE
American FootballAmerican Football (LP3)
Mac DeMarco"All Of Our Yesterdays"