SPECJALNE - Wywiad
Jazzpospolita po Winobraniu

Wywiad z Jazzpospolitą

8 maja 2015

Niewiele albumów w historii polskiego jazzu ma taki status, jak Winobranie Zbigniewa Namysłowskiego. Każdy, kto interesuje się polską muzyką, po prostu musi znać to wydawnictwo.Nie dziwi więc fakt, że w naszym rankingu Najlepszych Polskich Płyt XX Wieku zajęło ono wysokie, 23. miejsce. Ale ten album nie jest tylko martwym klasykiem umieszczanym we wszelkiego rodzaju rankingach. A świadczy o tym między innymi to, że zupełnie niedawno swoisty hołd Winobraniu oddał lubiany przez nas zespół Jazzpospolita. W ramach Lublin Jazz Festiwalu kwartet wykonał na żywo album w całości, przekładając muzykę nagraną ponad czterdzieści lat temu na swój własny język. Całe przedsięwzięcie, nazwane JazzPo Winobraniu, zapowiadało się niezwykle interesująco. Należało zatem zapytać bohaterów całego wydarzenia o to, jak doszło do zmierzenia się z legendą, przy okazji zahaczając o różne tematy związane z samą Jazzpospolitą. Oto zapis rozmowy, jaką udało się przeprowadzić już po koncercie z połową kwartetu: z basistą Stefanem Nowakowskim oraz z odpowiedzialnym za instrumenty klawiszowe Michałem Załęskim.

***

Jak doszło do tego, że zagraliście Winobranie?

Stefan Nowakowski: Podczas naszego ostatniego koncertu w Lublinie otrzymaliśmy propozycję zagrania Winobrania, legendarnej płyty Zbigniewa Namysłowskiego i bez wahania ją przyjęliśmy. Uznaliśmy, że jest to wspaniałe wyzwanie i ciekawy pomysł na to, aby pograć trochę nowej muzyki, a trochę też zmienić to, co dotychczas robiliśmy.

Michał Załęski: Aranżacją zajął się Michał Przerwa-Tetmajer. Postanowiliśmy, że pozmieniamy to i owo, a okazało się, że wyszła zupełnie nowa muzyka.

Była to więc Wasza interpretacja Winobrania. Jak do tego podeszliście?

SN: Kiedy się mierzy z legendą – a w historii polskiego jazzu Winobranie jest jedną z tych płyt, którą bez żadnego nadużycia można nazwać legendarną – można podejść do tego na dwa sposoby: albo odgrywa się materiał, albo traktuje się go jako inspirację do stworzenia czegoś nowego. Uznaliśmy drugie podejście za jedyne słuszne.

MZ: Zresztą sam mistrz powiedział, że bardzo dobrze, że tak zrobiliśmy, a nie odegraliśmy.

SN: Bardzo miłe doświadczenie, rozmawialiśmy po koncercie z panem Namysłowskim – inaczej, niż pan Namysłowski nie wypada o nim mówić, bo mógłby być moim dziadkiem (śmiech). Miło było usłyszeć z jego ust, że i jemu nasza wersja się podoba.

Pierwszy raz graliście, powiedzmy, "nieswoją" muzykę na koncercie. Co czuliście i jak Wam się pracowało przy opracowywaniu materiału?

MZ: Ekscytację. Był to jeden z nielicznych momentów, przynajmniej w moim przypadku, kiedy odczuwałem lekki stresik. To znaczy nie stresik, tylko mrowienie – już bym to zagrał!

SN: To materiał stworzony na podstawie Winobrania, zainspirowany nim. Z tego względu całe to przedsięwzięcie nie nazywa się Winobranie AD 2015, ale właśnie JazzPo Winobraniu – muzyka, która powstała po stworzeniu Winobrania przez Zbigniewa Namysłowskiego. Nazwa jest punktem wyjścia do zrozumienia istoty naszego pomysłu: nie odegrania nuta w nutę skomponowanej już muzyki, ale zrobienia czegoś swojego.

Czy ten koncert to jednorazowe wydarzenie, czy można się spodziewać, że zagracie jeszcze Winobranie w innych miastach?

MZ: Mamy nadzieję, że tak. Są przesłanki, ponieważ jak już mówiliśmy, samemu mistrzowi się podobało i zaproponował, że może kiedyś zagralibyśmy to razem.

SN: Kto wie, może nadarzy się okazja, żeby zrobić to ponownie w kwintecie?

Poza tym jednym koncertem cały czas jesteście w trasie promującej Jazzpo. Jutro gracie na festiwalu Spring Break, czyli evencie showcase'owym, gdzie prezentują się głównie początkujący wykonawcy. Czujecie się jak debiutanci? Może notoryczni debiutanci?

SN: Michał Wiraszko organizuje mecz piłkarski po festiwalu, więc to nawiązanie jest na miejscu. My na pewno nie czujemy się jak debiutanci.

Tak, będą tam również Iza Lach czy Ten Typ Mes, ale jednak przede wszystkim grają tam debiutanci.

SN: Wiesz, śmiem zauważyć, że gramy tam jako headliner (śmiech). Poważnie mówiąc, jest to impreza, na którą zjeżdża czołówka naszej alternatywy. Na pewno fajnie będzie zagrać w doborowym towarzystwie w ciepłą, prawie majową noc w Poznaniu, mieście, które było nam zawsze bardzo, bardzo bliskie i w którym zawsze byliśmy ciepło przyjmowani.

Pociągnijmy temat koncertów. Graliście niedawno w Estonii. Jak tam została przyjęta Wasza muzyka?

SN: W Tallinie także mieliśmy okazję zaprezentować się w formule showcase'owej, czyli bardzo skróconej. W ciągu pół godziny nie można rozwinąć skrzydeł. Ale to też jest ciekawe doświadczenie, bo mobilizuje – trzeba w krótkim czasie dać z siebie jak najwięcej. I nieskromnie muszę stwierdzić, że bardzo spodobaliśmy się podczas tej imprezy.

Będzie można Was jeszcze gdzieś zobaczyć poza naszym krajem? Widziałem na rozkładzie naszych zachodnich sąsiadów.

SN: W najbliższym czasie będziemy grali w Niemczech i w Szkocji, w Edynburgu. Mamy na jesieni zaplanowany bardziej egzotyczny wyjazd, poza Europę, ale to jeszcze tajemnica.

Wróćmy jeszcze do płyty Jazzpo. Nie wiem, czy się zgodzicie, ale to chyba Wasza najprzystępniejsza płyta. Przyniosła Wam też nowych fanów. A jaki moment w karierze uważacie za ten, który sprawił, że staliście się znani publiczności?

SN: To pytanie nie do końca do nas. Od początku gramy w tym samym składzie, dobrze się znamy i udało nam się złapać chemię, dzięki której powstaje dobra muzyka.

MZ: Jak to powiedział taki człowiek z pewnego filmu: "Wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno ważne pytanie: co chcesz w życiu robić? A potem zacznij to robić".

SN: Jeśli sobie zadasz to pytanie, to otrzymasz klucz do odpowiedzi, dlaczego Jazzpospolita tak długo gra. I to jest pośrednio odpowiedź na pytanie, dlaczego ostatnia płyta jest taka przystępna. Znamy się dobrze, wiemy, jak każdy z nas lubi grać i robimy muzykę tak, aby każdemu w zespole się podobało. Staramy się nagrywać płyty w dobrej atmosferze.

A co po trasie? Macie już jakieś plany związane z nowym wydawnictwem? Piszecie nowe kompozycje?

SN: Płyta będzie nie wcześniej niż na wiosnę 2016 roku. Niecierpliwie czekam, aż zaczniemy pracować nad nowym materiałem, chciałbym, żeby nowa płyta była bardziej rozimprowizowana.

MZ: Być może nagramy ją akustycznie?

SN: W tym roku będziemy też mieli dla naszych słuchaczy niespodziankę. Od pewnego czasu kręcimy dużo scen z naszego życia codziennego, z prób, z koncertów i mamy w planach film dokumentalny o Jazzpospolitej, o procesie powstawania płyty Jazzpo. Pracuje z nami wspaniały dokumentalista młodego pokolenia, czyli Maciej Głowiński. Maciej jest również autorem okładki ostatniego albumu. Dokręcamy wszystko i mamy nadzieję, że na jesieni film będzie gotowy.

Zapytam jeszcze o solowe projekty. W zeszłym roku Michał Przerwa-Tetmajer wydał świetny album autorski. Czy od pozostałych muzyków Jazzpo możemy spodziewać się solowych wydawnictw?

SN: Każdy z nas poza Jazzpospolitą robi swoje rzeczy autorskie. Wojtek od pewnego czasu przygotowuje swój materiał, Michał Tetmajer cały czas gra poza Jazzpospolitą dużo różnych rzeczy, obecnie pracuje nad akustyczno-piosenkowym projektem Niskie Ciśnienie, Michał Załęski też udziela się w innych składach. Ja od dłuższego czasu noszę się z zamiarem zrobienia płyty solowej na kontrabasie, ale ciągle nie mam na to czasu. Grywam też próby z kolegami z innych zespołów, może coś z tego wyniknie.

Zapowiada się całkiem ciekawie. A kończymy pytaniem: macie czas na słuchanie muzyki? Śledzicie nowości? Czego słuchacie ostatnio?

SN: Cały czas słucham muzyki, choć nie śledzę na bieżąco wszystkiego. Z nowych rzeczy słuchałem ostatnio nowego Sama Prekopa, The Republic. Cudowny album Sea nagrał Sławek Jaskułke – piano solo, minimalistyczna, wyciszona płyta. Bardzo podoba mi się nowe wydawnictwo Ola Walickiego Kaszebe II. Także The Necks, ale to są stare płyty, które kupiłem ostatnio przed koncertem w Warszawie. Czego jeszcze? Morphine, Lounge Lizards, Emerson, Lake & Palmer – w sumie słucham sporo starej muzyki.

MZ: Ostatnio słucham Reason Selah Sue, Sarah Vaughan Recorded Live i Arethy Franklin, nie pamiętam tytułu.

 

Wywiad z dnia 24 kwietnia 2015.

Tomasz Skowyra    
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019