SPECJALNE - Wywiad

Wywiad z Inc.

7 kwietnia 2013



Wywiad z Inc.
Z dnia 28 marca 2013
Autor: Kacper Bartosiak

Poczynania braci Aged śledzimy od samego początku ich muzycznej działalności, dlatego kiedy w związku z europejską trasą koncertową i zbliżającym się wielkimi krokami występem w Polsce pojawiła się szansa na rozmowę z nimi, postanowiliśmy skwapliwie z niej skorzystać. Z powodu natłoku koncertów (Inc. będą je grać niemal dzień po dniu) została nam bardzo oldschoolowa forma komunikacji – rozmowa telefoniczna. Mimo moich pewnych obaw co do tego, czy w ten sposób uda mi się coś wyciągnąć z – jak mi się wydawało – nieco zamkniętych w sobie rozmówców, wyszło chyba całkiem nieźle. Andrew i Daniel może się nie przekrzykiwali, ale na niektóre tematy wypowiadali się bardzo chętnie i wyczerpująco. Od razu zaznaczam, że ich znakomity debiutancki album no world celowo pojawia się jako pewne tło tej rozmowy – każdy tegoroczny wywiad z nimi wycisnął z tej kwestii tyle, że naprawdę nie widzę sensu w dopytywaniu, czy bardziej się inspirowali Maxwellem czy jednak D’Angelo. Koniec końców, ciekawych wątków w tej blisko półgodzinnej rozmowie i tak nie zabrakło.

***

Chciałbym zacząć od pogratulowania wam debiutanckiego albumu, to jedna z moich ulubionych tegorocznych płyt. Jednak na temat no world powiedzieliście już tak dużo, że chciałbym zacząć od samego początku. Blisko przyglądamy się waszym poczynaniom już od pierwszych utworów, które pokazaliście światu w 2010 roku. Wydaje mi się, że te kawałki trochę różniły się od tego, co gracie teraz. Skąd ta zmiana w waszej muzyce? Mam wrażenie, że "Fountains" i "Friend Of The Night" zdradzały pewne inspiracje progiem, zgodzilibyście się z tym?

Andrew Aged: Rzeczywiście, coś w tym jest. Jesteśmy teraz często pytani o nasz album, ale sądzę, że widać, że w naszym przypadku jest to cały czas pewien ciągły proces poszukiwania. Nigdy tak naprawdę nie wiemy, jaki będzie nasz następny cel. Idąc naprzód nigdy do końca nie wiesz, gdzie wylądujesz. Wydaje nam się, że w naszych pierwszych kawałkach daje się zauważyć pewien progowy posmak, ale my ciągle staramy się rozwijać i doskonalić naszą muzykę. Piosenki, które nagrywamy teraz, odnoszą się do szerszego spektrum muzyki i tego co w niej czujemy, także jeśli chodzi o aranżacje. Wiele różnych rzeczy ciągle przychodzi nam do głowy i odkąd pamiętam, tak to właśnie z nami wyglądało.

Po drodze zdarzyła się też jedna rzecz związana z waszą nazwą. Dlaczego z Teen Inc. staliście się Inc.? Czy miało to coś wspólnego z waszym życiem i waszą muzyką? Czy była to bardziej kosmetyczna zmiana?

Andrew Aged: Tak, to trochę tak było. Kosmetyczna zmiana to dobry sposób na ujęcie tej sprawy.

Czyli niemądrym byłoby wyciąganie z tego jakichś daleko idących wniosków?

Andrew Aged: Tak, po prostu dążyliśmy do większej klarowności i ta nazwa wydała nam się bardziej przejrzysta.

Zatem idźmy dalej, bo chciałbym poruszać się chronologicznie. Niedługo potem pojawiło się "Swear", jedna z moich ulubionych piosenek waszego autorstwa, w której jednak jedna rzecz nie daje mi spokoju – czemu wokal został zarejestrowany tak, że prawie go nie słychać? To był celowy zabieg z waszej strony?

Andrew Aged: To ze względu na dźwięk, wszystko sprowadza się do tego, jak brzmi nasza muzyka, nawet w kwestii miksowania poszczególnych ścieżek. Słuchaliśmy tego wielokrotnie i ta droga najbardziej nam w tym wypadku odpowiadała. Ta muzyka i ta atmosfera wydały nam się bardzo "nasze".

Niektórzy krytycy sugerowali , że ten utwór został zainspirowany "Sussudio" Phila Collinsa. Czy to prawda, że tego typu muzyka była dla was wtedy ważną inspiracją?

Andrew Aged i Daniel Aged: Zdecydowanie nie!
Daniel Aged: To absolutne kłamstwo wymyślone przez Pitchforka. Cała ta recenzja jest pełna kłamstw i wszystko to co kiedykolwiek o nas napisali jest kłamstwem. To po prostu leniwe dziennikarstwo.
Andrew Aged: Tak, nie mieliśmy z tym nic wspólnego. Nawet ostatnio, gdy napisali o "Black Wings" to powiązali nas z rzeczami, z którymi nie czujemy abyśmy mieli cokolwiek wspólnego… Po prostu nic nie rozumieją, a my na obecnym etapie nie potrafimy podejść do tego spokojnie.

Zostawmy zatem ten wątek. Jak poznaliście Nite Jewel? Należymy do wielkich fanów jej twórczości i od dawna zastanawiam się, jak to się stało, że się poznaliście. Znaliście ją zanim zaczęła nagrywać? Czy cała sprawa wydarzyła się jakoś po drodze?

Andrew Aged: Wszyscy jesteśmy z Kalifornii. Wszystko zaczęło się od tego, że Fader wrzucił nasze piosenki online, ona ich posłuchała i skontaktowała się z nami i w ten sposób się poznaliśmy. Potem okazało się, że mamy wielu wspólnych znajomych. Wydaje mi się, że Kenny (Gilmore) miał z tym sporo wspólnego.

To ciekawe, bo czytając książeczkę dołączoną do no world, znalazłem tam także jego nazwisko. Dobrze się znacie?

Andrew Aged: Tak, Kenny to nasz ziomek, nasz przyjaciel. Pomagał nam wielokrotnie przy nagrywaniu, często coś razem nagrywamy. Jest naszym dobrym znajomym.

To rzeczywiście niesamowity zbieg okoliczności, bo tak się składa, że bardzo cenimy jego solowe nagrania, które pozostają jednak szerzej nieznane. Orientujecie się może czy ma w planach wydanie czegoś nowego w tym roku?

Daniel Aged: To może pójdę go obudzić i zapytam? (śmiech)

Tak, jeśli to możliwe… (śmiech) Ale tak poważnie, jeśli coś wiecie na ten temat, to będę bardzo wdzięczny za informacje

Daniel Aged: Wiemy, że na pewno ostatnio wiele pracował nad swoimi nagraniami w domu

Andrew Aged: Tak, to prawda. Kenny ma jakieś plany wydawnicze na ten rok. Jeśli chcesz to skontaktujemy cię z nim, byłoby fajnie gdybyście mogli o tym pogadać.

Pewnie, bardzo bym się ucieszył! Dzięki za te informacje, dają sporo nadziei. To niesamowite, że razem pracujecie, jednak wróćmy jeszcze na moment do waszej współpracy z Nite Jewel – jak przebiegała współpraca z nią w przypadku "Am I Real?"?

Andrew Aged: Wszystko przebiegło bardzo szybko i sprawnie. To były nasze początki i wydaje mi się, że nasze podejście do tworzenia wówczas mocno różniło się od tego teraz. To dla nas w pewien sposób już odległe wspomnienie, byliśmy wówczas w fazie przejściowej.

Podoba mi się to określenie, więc chciałbym was zapytać – w związku z tym, że byliście wtedy w przejściowej fazie i odchodziliście od klimatu waszych pierwszych nagrań, czy jest szansa, że jeszcze kiedyś w przyszłości wrócicie do grania muzyki, którą proponowaliście jako Teen Inc.?

Andrew Aged: To się raczej nie stanie, chociaż wiesz, dla nas to wszystko jest w pewnym stopniu takie samo. Ta muzyka, te emocje… Ci ludzie, którzy robili tamtą muzykę są przecież w dalszym ciągu w nas. Być może używamy teraz innych technik niż wtedy, inaczej podchodzimy do naszego brzmienia, ale niczego nie możemy wykluczyć. Wciąż jesteśmy na etapie poszukiwania własnej drogi.

Dlaczego pytam – nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale lubię myśleć, że tak jak 3 (EP) to pozycja zakorzeniona w latach osiemdziesiątych, tak no world jest raczej albumem, który został zainspirowany szeroką gamą 90sowych brzmień. Wygląda więc na to, że ciągle szukacie czegoś nowego w swojej muzyce – jakie są w związku z tym wasze plany na najbliższą przyszłość? Nagracie coś więcej, myślicie o jakichś gościnnych występach?

Andrew Aged: Jesteśmy obecnie otwarci na współpracę z innymi artystami, to na pewno. Jesteśmy dosyć wybredni w kwestii doboru osób, z którymi chcielibyśmy nagrywać. Lubimy robić rzeczy w określony sposób, po swojemu, nie lubimy jak się nam coś narzuca, ale jesteśmy otwarci na kolaboracje. Póki co skupiamy się jednak na naszych koncertach, chcielibyśmy nagrać niedługo jakiś album live, który podsumowałby to wszystko co teraz robimy. Potem – idąc naprzód – weźmiemy się za nagrywanie nowych rzeczy.

Lubię myśleć o scenie LA jak o jednej wielkiej rodzinie, gdzie wszyscy się znają. Jak to wygląda z waszej perspektywy, jak byście to opisali? Jest tam obecnie mnóstwo świetnych muzyków, to w ostatnich latach centrum muzycznego świata, jakie to uczucie być tego częścią?

Andrew Aged: Możesz tu przylecieć i przekonać się na żywo jeśli chcesz (śmiech)

Niestety póki co nie mam takiej możliwości, ale może kiedyś! Póki co muszę być na bieżąco online…

Andrew Aged: Cóż, nie wiem jak to wygląda online, ale mamy w LA naprawdę szeroką gamę ludzi, których do tej pory poznaliśmy, chociaż po prawdzie to chyba częściej gramy w Nowym Jorku niż tu. Ale w Kalifornii mamy wielu ludzi, którzy myślą podobnie jak my. Nie myślimy o tym zbyt wiele na co dzień, raczej skupiamy się na swoich sprawach. Żyjemy trochę w swoim własnym świecie, ale to świetne uczucie być otaczanym przez tak wielu niezwykle kreatywnych, fajnych ludzi. Inna sprawa jest taka, że niestety nie przysłuchujemy się ostatnio nowym rzeczom z okolicy. Pozostajemy we własnym świecie i to w tej kwestii pewien problem, ale w naszym wypadku to się sprawdza i nie narzekamy.

Co sądzicie o współczesnej muzyce r&b? Czy artyści tacy jak Frank Ocean, How To Dress Well, Autre Ne Veut i The Weeknd są dla was w jakimkolwiek stopniu inspiracją? Co sądzicie o ich dokonaniach?

Andrew Aged: Raczej się nad tym nie zastanawiamy. Nie wiem na ich temat zbyt wiele, ale z tego co słyszałem, to artyści, którzy mocno się od siebie różnią, więc trochę szkoda, że są tak razem zestawiani.

Powodem dla którego ich tak razem zestawiam jest to, że wielu ludzi używa tych artystów w roli przykładów potwierdzających tezę, że różne strony współczesnej muzyki r&b dostarczają obecnie wielu ciekawych nagrań. Zastanawiałem się, czy czujecie, że macie z nimi coś wspólnego.

Andrew Aged: Nie słuchamy za bardzo ich nagrań. Jeśli mam być szczery, to głównie dlatego, że uważamy, że ich muzyka jest za bardzo "z tego świata". Wszyscy ci artyści, których wymieniłeś, robią muzykę inspirowaną przez ten świat i dla tego świata. My częściej po prostu myślimy o zwykłym codziennym stylu życiu.
Daniel Aged: To po prostu nie jest muzyka, która do nas przemawia. Nie znajduje się w obszarze naszych zainteresowań.

To czego ostatnio słuchacie?

Andrew Aged: Wszystkiego, co uważamy za dobre. Daniel ostatnio non-stop słucha płyty Emmylou Harris z Danielem Lanois [chodzi zapewne o album Wrecking Ball - dop. KB]. Ostatnio słuchamy też sporo country.
Daniel Aged: To prawda, jest tam sporo naprawdę ciekawych nagrań.
Andrew Aged: Od zawsze lubię też PJ Harvey, co pewnie wielu wyda się dziwne. Kojarzysz Spirit Of Eden Talk Talk?

Pewnie, fantastyczny album.

Andrew Aged: Więc trochę tak to wygląda, jeśli coś nam się bardzo podoba, to sporo tego słuchamy. I dlatego często ostatnio wracamy do Spirit Of Eden

Nie zostało nam za dużo czasu, dlatego chciałbym zapytać was ogólnie o to, jak wygląda proces songwritingu w waszym przypadku. Często jammujecie? Od czego to wszystko się zaczyna w waszej muzyce?

Andrew Aged: Zaczyna się zawsze od podstawowych elementów – rytmu i wokalu. Zazwyczaj to Daniel zaczyna tworząc jakieś podstawy rytmiczne, pewnego typu podkład, przy którym rodzą się pierwsze pomysły na tekst. I dalej budujemy właśnie na tym.

W temacie waszych tekstów – wydaje mi się, że chwilami bywają nieco mroczne. A wasze ostatnie video do "Black Wings" jest wręcz ponure. Czy to przemyślana strategia czy po prostu "tak wyszło"?

Daniel Aged: Zdecydowanie to wszystko jest przez nas planowane.
Andrew Aged: Ale nie lubimy słowa "ponure", dla nas jest po prostu "bardziej prawdziwe". Słowa do tej piosenki pochodzą z miejsca, w którym dominują szczere uczucia. To w pewien sposób przelewanie pewnej kulturowej energii, staramy się to wykorzystywać. Ten świat pożre się sam jeśli to wszystko będzie dalej zmierzać w tym kierunku. Nikt zdaje się tego nie widzieć, a nie jest to zbyt piękny obrazek. To życie jest jednym wielkim zmaganiem i samo dostrzeżenie tego faktu jest już czymś. Wcześniej wspomniałem o PJ Harvey – wydaje mi się, że ona to dostrzega. Dostrzegali to też Kurt Cobain i 2pac. Terrence McKenna i Budda też to widzieli. Dlatego wszystkie te postacie są nam w pewien sposób bliskie. Ich materiał potrafił leczyć i to coś, do czego staramy się dążyć z naszą muzyką.

I ostatnie pytanie – tak na szybko – trzy wasze ulubione albumy to…?

Andrew Aged: Zdecydowanie nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, bo tu wszystko zmienia się bardzo często.

To może inaczej – jest jakiś album, który waszym zdaniem jest zdecydowanie niedoceniany przez świat?

Andrew Aged: Wydaje nam się, że grupa Grateful Dead jest generalnie mocno niedoceniana. Lubimy podchodzić do muzyki od strony "duchowej", od strony pewnej intensywności. Grateful Dead zostawili po sobie wiele wspaniałej muzyki, ale też pewną wyjątkową mitologię, dotknęli wiele serc. Stworzyli swój własny, piękny świat i stworzenie czegoś takiego to jedno z naszych największych marzeń jeśli chodzi o robienie muzyki. Bardzo nas to inspiruje. Gdyby więcej ludzi próbowało poznać ich intencje, zapoznało się z zakulisowymi relacjami, to świat byłby na pewno lepszym miejscem. To jeden ze sposobów na to, aby widzieć i wiedzieć więcej.

Kacper Bartosiak    
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Indie
Car Seat HeadrestTwin Fantasy