SPECJALNE - BRUDNOPIS

James Holden
The Inheritors

2013, Border Community 6.7

Wyniesiony przez wielu na ołtarze za swój ostatni album brytyjski producent ma coś w sobie z rzeźbiarza - właśnie takie wrażenie mam obcując z The Inheritors. Holden wykuwa swoje rzeźby nurkując w przeszłości, za szkielet swych konstrukcji mając najambitniejsze bodaj wzorce. Pierwszym jest krautrock. Na zgliszczach motorycznego rytmu zbudowany jest chociażby pierwszy w katalogu "Rannoch Dawn". Nie ma jednak co się ograniczać, bo eksperymenty Briana Eno śmiało mogę zestawić z "A Circle Inside A Circle Inside", "The Caterpillar's Intervention" przypomina mi szaleństwo "Atlas" Battles, "The Illuminations" to wariacja na temat dokonań Cluster, natomiast "Circle of Fiths" przywołuje Music Has The Right To Children Boards of Canada czy dokonania wcześniejszych mistrzów brytyjskiej elektroniki na czele z The KLF czy Global Communication. Przepięknym fragmentem na krążku jest osnuta wokół kosmicznej gry syntezatorów i późniejszego dialogu z perkusyjnym rytmem singlowa "Renata", ale takich fragmentów jest więcej. Ot, chociażby zakurzone w ambient house'owej melancholii "Blackpool Late Eighties" czy końcowe, pozytywkowe "Self Playing Schmatz". Holden zrywa z etykietami, które dotychczas go opisywały, szuka i drąży w dokonaniach swoich mistrzów. Na piedestał jednak trochę za wcześnie, bo choć kompozycje na The Inheritors w przeważającej części są znakomite to niestety brakuje Brytyjczykowi ponadczasowości właściwej swoim mistrzom.

 

Jacek Marczuk    
17 sierpnia 2014
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019