SPECJALNE - BRUDNOPIS
Darkside

Darkside
Psychic

2013, Matador/Other People 6.3

"Nie chcieliśmy nagrać albumu sticte rockowego ani albumu stricte elektronicznego" – podobno taki cel ukuł się w głowach spiritus movens całego zamieszania – odpowiedzialnego za elektronikę, dobrze wszystkim znanego Nicolasa Jaara oraz zafacynowanego jazzem, bluesem i progiem gitarzysty Dave'a Harringtona. Nie sposób się z powyższym stwierdzeniem nie zgodzić, bo na próbie zaszufladkowania Psychic do jakiejkolwiek półki gatunkowej można złamać sobie zęby. Muszę jednak zaznaczyć, że panowie w dużej mierze koncentrują się na "grze klimatem" i ten gęsty, narkotyczny klimat nie raz góruje nad muzyczną treścią – a to, jak wszyscy wiemy, często bywa iluzją prawdziwej jakości dzieła. Ale nie przesadzajmy, nie jest też tak, że goście "jadą" na atmosferze przez cały krążek. Ot, weźmy chociażby moje ulubione "The Only Shrine I've Seen", kiedy po rozedrganym, eksperymentalnym początku rozleniwiona, quasi-bluesowa gitara rytmiczna Harringtona zaczyna korespondować z downtempowym bitem serwowanym przez Jaara. Moment kulminacji = ciary. Jak na dłoni widać, że azymutem dla Psychic jest dość odległa przeszłość. I dowodzą tego chociażby zanurzony w środkowych Floydach, pierwszy według katalogu "Golden Arrow", hitowy, zbudowany na bazie okołobluesowych zagrywek gitary "Paper Trails" czy psychodeliczny jam "Freak, Go Home". Muszę przyznać, że wyszedł z tego ciekawy eksperyment, który jednak poprzez swoją określoną i miejscami dość ociężałą formułę ginie w oceanie porządnie skrojonych, szóstkowych rzeczy. Ciekawe czy zawieszenie broni Jaara i Harringtona przyniesienie w przyszłości nowe, bardziej pochłaniające mnie rezultaty?

Jacek Marczuk    
21 sierpnia 2014
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019