SPECJALNE - BRUDNOPIS

Archy Marshall
A New Place 2 Drown

2015, XL 7.2

Od czasu kiedy Rowling doczekała się pierwszej ekranizacji, na wspomnienie o typowym angielskim nastolatku na myśl przychodzi mi jedna postać: chuderlawy rudzielec. Gdyby Rona Weasley wyposażyć w głos bluesmana, który w przerwach między nagrywkami łyka syrop na kaszel, otrzymalibyśmy King Krule. A właściwie tak nazywał się on jeden album temu, teraz to Archy Marshall i razem ze swoim bliźniaczo podobnym, starszym bratem Jackiem wydał A New Place 2 Drown, czyli coś więcej niż tylko longplay.

Odnośnie wielu osób czy pojęć używa się zwrotu “niejedno ma imię”. Archy Marshall to jedna z postaci, która sobie na to zapracowała. Zaczynał jako Zoo Kid, wydając w wieku szesnastu lat singiel “Out Getting Ribs”, który wspólnie z kumplami nagrał i zmiksował we własnej sypialni. Chwilę potem wydał także EP–kę i doczekał się miana wunderkinda. Jako Edgar The Beatmaker udowadniał, że od dark wave’owego Zoo Kida może w każdej chwili odejść i zgrabnie założyć funkowe buty. Gdzieś w międzyczasie pojawił się hip–hopowy DJ JD Sports, ale to jednak King Krule przyniósł mu prawdziwą popularność. W swoje dziewiętnaste urodziny wydał pierwszy długograj 6 Feet Beneath The Moon, na którym dał popis właściwie wszystkich pomysłów na siebie: znajdziemy tam i jazz, i dub, i rap. Do tego dość dojrzałe teksty, pełne rozżalenia – jak to klasycznie bywa u zbuntowanych dzieci rozwiedzionych rodziców.

Pod koniec zeszłego roku przyszła kolej na wydawnictwo pod prawdziwym nazwiskiem – A New Place 2 Drown. Całość otwiera ambientowy instrumental, który nie pozostawia złudzeń – tym razem będzie bardziej posępnie. Z kolei następujący po nim “Swell”, to pobieżne streszczenie płyty, w którym chłopak, żeby jakoś załagodzić ból psychiczny, oddaje się cielesnym uciechom. W “Ammi Ammi” pojawia się wers o dziewczynie grającej mu Barry’ego White’a, któremu wokalem Archy mógłby dorównywać, choć w młodym brytyjczyku więcej jednak przygnębienia. “Buffed Sky” mogłoby trochę naprowadzać na jakąś przelotną fascynację Holdenem Caulfieldem, ale może to zbyt daleko idące skojarzenia. Z kolei wbrew tytułowi “Sex With Nobody” nie jest odą do masturbacji, ale kolejną refleksją nad przelotnymi znajomościami.

Tyle jeśli chodzi o warstwę tekstową. W przeciwieństwie do tego, co dzieje się na 6 Feet Beneath The Moon, na nowej płycie, tak jakby to jej tytuł mógł sugerować, baryton Marshalla gdzieś tonie, odsuwany jest na drugi plan. Pomimo zahaczania o różne gatunki rudzielec oscyluje jednak przede wszystkim wokół rozedrganego hip-hopu. Powolne tempo i ospałe jak mucha w smole synthy potęgują posępny nastrój. Nie zabrakło tu też miejsca na frywolne jazzy, z kolei dla nonszalanckich post–punków było już trochę za ciasno.

Posiadacze A New Place 2 Drown jedynie w formie zdigitalizowanej (w tym i ja) pozbawieni są książki zawierającej niepublikowaną nigdzie wcześniej twórczość braci Marshall: wiersze, fotografie, rysunki. Mogą sobie za to za pośrednictwem YT nadrobić trzeci filar wydawnictwa: krótki filmik wyjawiający codzienność w północnym Londynie. Mówi się często, że w życiu nie ma nic stałego, ten filmik jednak temu przeczy: papieros w ustach Archy’ego to nieodłączna część każdej sytuacji. W większości scen pojawiają się kumple, a brak w nich jakiejkolwiek dziewczyny, co tylko potwierdza słowa z “Buffed Sky”.

A New Place 2 Drown to na pewno jakiś punkt zwrotny w karierze King Krule, nie jest to łatwa płyta. Jednak co by o niej nie mówić, jest na tyle równa, że łatwo zapomnieć o poszczególnych utworach i lepiej postrzegać ją jako spójną całość. Znajdziemy na niej fascynacje starą elektroniką, hip-hopem z końca minionego wieku, ale też współczesnym r&b. Teraz tylko czekam na nowy pseudonim i paranie się dream popem, w końcu jak to na wunderkinda przystało – Archy Marshall ma też coś z Midasa.

Agata Kania    
30 marca 2016
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019