SPECJALNE - Artykuł

Porcys' Guide To Tauron Nowa Muzyka 2019

19 czerwca 2019

Z okazji tego, że już jutro rozpoczyna się katowicki festiwal, tradycyjnie wrzucamy krótką przebieżkę po najciekawszych punktach tegorocznego lineupu. Oto szczęśliwa dziesiątka:

AMNESIA SCANNER

Amnesia Scanner

Skąd przyjadą:
Ze stolicy najcięższego techno i najbardziej popieprzonej elektroniki, a skąd.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Boże narkotyczny, po dekonstrukcję w najczystszej postaci, po Another Life, do którego dojrzewaliśmy cały zeszły rok, po ciarki na plecach, po stuki i szmery.

3 esencjonalne kawałki:
"Another Life", "Spectacult", "Crust"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Trzykrotność ceny studenckiego biletu PKP na trasie Wrocław-Kraków wte i wewte, bo pojechałam na Unsound rok temu głównie po to, żeby tam usłyszeć Amnesię, a jedyne co usłyszałam, to "przykro mi, nie ma już biletów" i po tym swój szloch.

Znaczenie:
Jako że Amnesia brzmi jak wszystko, czego nigdzie indziej nie słyszałeś i, pomimo tego, że bywają nierówni i raczej niearcydzielni, jest to projekt, którego się żałuje, gdy się go nie usłyszy, gdy jest ku temu okazja. Można się uwolnić na chwilę od dziewczyny, która nie lubi za bardzo hałasu, można rozważyć konsultację z lekarzem a propos arytmii serca, można pisać do siebie smsy zamiast mówić na ucho, można się przekonać, być może pierwszy raz w życiu do post-industrialu i narobić sobie powodów do masowania łydek (swoich lub cudzych). Dekonstruujemy znaczenie, ważymy na szali chęć doświadczenia ciężkości Amnesii i lekkości Kornela, gdyż są w tym samym czasie. Co roku to robią, nasi kochani organizatorzy, co roku ranią.

–Adela Kiszka


BJARKI

Bjarki

Skąd przyjedzie:
Z wietrznej Islandii.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Znamiennym może okazać się to, że kiedyś szukając jego zdjęcia, zamiast wpisać w google "bjarki resident advisor", wpisałam "bjarki resident evil". Od jego dudniących setów włos jeży się na głowie, bo ten wariat nie omieszka wtrącić pojechanych sampli szczekania czupakabry. Jednak faktem jest, że nie serwuje samej rzezi. To zasadniczo dobra wiadomość, bo może gdzieniegdzie okaże litość i pozwoli na łyk wody.

3 esencjonalne kawałki:
"I Wanna Go Bang", "Hatann Satann", "Oli Gumm"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Do 50zł z uwagi na ryzyko dostania w papę workiem pozdro techno przy "I Wanna Go Bang".

Znaczenie:
Islandzki emblem w dziedzinie techno, który z pewnością nie raz pobudził swoimi sążnymi bitami po setach tej nudziary Niny Kravitz.

–Natalia Jałmużna


COUCOU CHLOE

Coucou Chloe

Skąd przyjedzie:
Z deszczowego Londynu.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Nie przychodzi mi na myśl druga tak zblazowana typiara, która rzucałaby we mnie swoją muzyką jak piątakiem, radząc, bym kupiła sobie coś ładnego. Słucham jej zawsze, gdy potrzebuję zastrzyku pewności siebie, (nie)zdrowej arogancji, by uśmiechnąć się z politowaniem na świat (jestem trochę edgy). To twarda baba, której z utęsknieniem wyczekiwałam od czasu, gdy raz na zawsze przestałam utożsamiać się z wrzaskami Björk. Ale Coucou Chloe nie krzyczy. Wyrzuca z siebie popiół po ugaszonym pożarze, a jej podkrążone oczy patrzą wyzywająco obojętnie. Instant (girl)crush wkurwionych flegmatyków. Usłyszeć tę nonszalancko rozleniwioną dekonstrukcję dziewczyńskości to jedno, spojrzeć w zmęczone oblicze jej ucieleśnienia to drugie. Osobowość muzyczna. Muzyka z osobowością.

3 esencjonalne kawałki:
"Flip U", "Gecko", "Juicy"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
"Stówa, wydaję ją jakbym spluwał"

Znaczenie:
Gorący pseudonim deconstructed clubu, shy rapu, kobieta, która ma vibe napadu z bronią w ręku.

–Natalia Jałmużna


KORNÉL KOVÁCS

Kornél Kovács

Skąd przyjedzie:
Sztokholm

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Znając życie, nie usłyszymy żadnego numeru w jego wyjściowej wersji, a zamiast tego Kornél wróci do swoich małoletnich początków i po prostu zagra set, żeby nas pobawić i siebie przy okazji dj-sko zaspokoić. Nic mnie nie bawi w tym roku tak, jak słoneczny house i mało kto tak słonecznie targa koordynacją ruchową jak Kovacs, więc pytanie nie powinno brzmieć dlaczego warto się pod scenę przejść, ale dlaczego warto pod nią wyłącznie nie stać.

3 esencjonalne kawałki:
"Metropolis", "Rocks", "Szikra"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Wszystkie pieniądze, które chciałabym przez najbliższe trzydzieści lat wydać na wachlarze anty-upałowe.

Znaczenie:
Rok temu Borys Dejnarowicz oszalał i dał 9.0 "Metropolis", mnożenie znaczeń uważam za zbędne.

–Adela Kiszka


KRAFTWERK

Kraftwerk

Skąd przyjedzie:
Niemcy

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Kraftwerk, czyli Beatlesi albo Pink Floyd muzyki nieorganicznej. Współczuję ludziom mającym koncerty w tym samym czasie. Pierwsza klasa i legenda, która w każdej sekundzie z realnej możliwości zobaczenia jej na żywo, może rozpaść się na kawałki, a każdy koncert może być tym ostatnim. Żyjemy w czasach, które przez swoją cyfrową i zdecentralizowaną naturę pozbawiły nas wielkich narracji. Żyjemy w czasach bez dużych nazw. Bez dużych zespołów, prądów, nurtów. Bez gwiazd, które niekwestionowanie w tym millenium mogłyby zasilić pule artystów traktowanych jako coś obiektywnie nienaruszalnego (z kilkoma wyjątkami mogącymi być zliczonymi na palcach jednej ręki). Nie widziałem Prince'a. Nie widziałem Lou Reeda. Nie zdążyłem na koncert Bowiego. Zdążyć przed tym, zanim kolejni z ich plemienia znikną na zawsze? Głupio byłoby taką możliwość w takiej cenie zignorować.

3 esencjonalne kawałki:
Dużo tego, ale pojedźmy po linii najmniejszego oporu skupiając się na esencjonalności, nie jakości. Na start niech będzie "Autobahn" i jego zaraźliwe Fahren, fahren, fahren..., czyli "Shine On You Crazy Diamond" tego bardziej ucywilizowanego Krauta bez grama przesadzonego nadęcia. "The Robots" z teledyskiem będącym jednym wielkim znakiem towarowym estetyki zespołu. A na koniec "Ruckzuck". Czy to Neu!? Czy to Jethro Tull? I pewnie jest do ogarnięcia wiele lepszych od niego kawałków, ale uświadomienie sobie, że to 1970, otwieracz, i pierwsze studyjne zetknięcie ludzi z Kraftwerkiem, daje wystarczający wgląd, jak skrajnie chłopcy od premiery ewoluowali w ciągu tych 49 lat.

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Na pewno więcej niż wart jest karnet na całego Taurona.

Znaczenie:
Hehe.

–Michał Kołaczyk


LAUREL HALO

Laurel Halo

Skąd przyjedzie:
Berlin

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Zaczyna wtedy gdy Skepta, więc umówmy się, tłumów nie przewidujemy, a szkoda. Nie wiem za bardzo czego czego się po Laurel spodziewać, bo swoje poletko dyskograficzne ma bardzo eklektyczne – od ciężkawego techno przez chmurzasty ambient i zajebiście artystowski pop. Jazzowe naleciałości zapewne na parkiecie się rozpłyną, ale warto o nich wiedzieć, że są. Warto przyspieszyć kroku po ostatnim bisie Skepty i pobiec na redbullową scenę, bo Laurel to kosmicznie przezdolna DJ-ka i czuję, że zrobi ogień.

3 esencjonalne kawałki:
"Tru", "Raw Silk Uncut Wood", "Moontalk"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Wartość namiotu z przeceny, który nie przetrwa dwóch burz, ale jedną już tak.

Znaczenie:
Kobieca scena elektroniczna ma się zupełnie dobrze, więc nie ma najmniejszej potrzeby, żebym podkreślała jak bardzo cieszę się ze wszystkich żeńskich palców na klawiaturach laptopów, syntezatorów i innych dziwactw do generowania dźwięków. Nie ma najmniejszej potrzeby, ale napiszę, że się cieszę – cieszę się. Księżycowa aureolka pełna elegancji i charakteru, całość twórczości bezpiecznie siódemkowa.

–Adela Kiszka


MARIE DAVIDSON

Marie Davidson

Skąd przyjedzie:
Kanada

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Working Class Woman, to jeden z wielu efektów jej wzmożonego pracoholizmu. Dodajmy do tego zdrowy perfekcjonizm, ambicje i wieloletnie doświadczenie na scenie klubowej, a otrzymamy jedną z najlepszych DJ-ek tegorocznego Taurona. Trzeba przyznać, że ten, kto słyszał chociaż raz jej muzykę – w szczególności, kiedy wchodziła z nią na teren spoken wordu – ten nie może pomylić jej z niczym innym, a biorąc pod uwagę to, jak z taką pulą artystów wszystko po tych kilku dniach będzie zlewać się w jedno, możliwość usłyszenia czegoś tak skrajnie różnego, może być tylko błogosławieństwem. Chyba że zdecyduje się na klasyczny set, wtedy też spoko.

3 esencjonalne kawałki:
"The Tunnel", "Adieu Au Dancefloor", "Work It"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
40 złotych, ale gdy obieca, że od deski do deski zagra Working Class z recytacją, dorzucę jeszcze dwie dychy.

Znaczenie:
Silny feministyczny przekaz, antykapitalistyczne poglądy, zdemitologizowane spojrzenie na scenę, której jest reprezentantką. Dobry zmysł obserwacji, inteligencja i świadomość medium, w którym się porusza, dająca nam możliwość usłyszenia z jej ust dość interesujących poglądów na temat relacji artysta-dzieło. Mała cegiełka w upolitycznieniu gatunku? Napawa mnie to optymizmem. No i muzycznie też ma wiele do powiedzenia.

–Michał Kołaczyk


MUKA

Muka

Skąd przyjedzie:
Ze słonecznego południa Polski.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Z przyczyn ekonomicznych. MUKA to kondensacja szumów, drgań, trzasków, cymbałków, jęków, wiercenia, uderzeń, plumkania, szeptów i krzyków, darcia rozdarcia, rzężenia żeń-szenia, wrzasków, mlasków, cykania, śpiewania, bio-skryptów cyber-organizmu, odgłosów, dźwięków i dźwięków dźwięków. Tak że, jakby się zaspało na resztę koncertów, to starczy iść na ten i usłyszało się wszystko.

3 esencjonalne kawałki:
"ʕ ͡ᵔᴥ ͡ᵔʔ", "(ᗒᗣᗕ)՞", "(•ᴗ•)"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
3,14159265358979323846264338327950288419716939937510582097494459230781640628620899862 pomnożone przez mój rachunek za prąd.

Znaczenie:
Ten pstry bajzel, pomieszanie z poplątaniem, rozedrgane rozszumienie uderzeń w szklany stół uczy innego słuchania, każe spojrzeć w chaos i przyjąć go z ekscytacją, serpentynami i konfetti.

–Natalia Jałmużna


SKEPTA

Skepta

Skąd przyjedzie:
Czasami (najczęściej w weekend) Heung-min Son kopie tam świński wentyl, chociaż nikt nie wie, czemu to robi, po co i dlaczego.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Nie wiem, "Shutdown" na żywo? Nie, zobaczcie, co się dzieje przy "It Ain't Safe". Poza tym koleś swego czasu utrudniał życie polskim freestyle'owcom z wprawą telewizji publicznej usuwającej z programu polskich kabareciarzy – mam szczerą nadzieję, że białasom, alternatywkom i redaktorom Porcys też spuści solidny wpierdol ("A bunch of young men all dressed in black dancing extremely aggressively on stage, it made me feel so intimidated and it's just not what I expect to see on prime time TV").

3 esencjonalne kawałki:
"That's Not Me", "Shutdown", "Man"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Równowartość dwóch normalnych biletów z Katowic do Wrocławia.

Znaczenie:
Tłumaczyłem ostatnio komuś, czym jest grime, i gdy już przestałem się jąkać, gdy zaśmiałem w myślach z "Razem wejdźmy do wanny / Odkręć gorącą, a ja z telefonu puszczę grime'y", to w rogu rozgościł się Dizzee Rascal i wszedł Skepta (cały na czarno), który zaśpiewał: "PRZYBYŁEM ZOBACZYŁEM / PRZYBYŁEM / ZOBACZYŁEM / I praise the Lord / Then break the law / I take what's mine / Then take some more". Konnichiwa to już klasyk, ludzie; miłość do tego albumu powinna być silna jak ta Mufasy i Simby, i nawet Tinder nie będzie potrzebny.

–Paweł Wycisło


YVES TUMOR

Yves Tumor

Skąd przyjedzie:
David Caruso stał tam z przekrzywioną głową, ukazując swój niewzruszony profil, i rozwiązywał kryminalne zagadki, a wyśpiewał to wszystko Frank Ocean w "Lost", gdzieś przed Amsterdamem, Tokio i Hiszpanią. I chociaż słońce daje radę, to wciaż "PTSD, depression".

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Nie warto: niby na żywo występuje z prawilnym zespołem (perkusja, gitarka i bas), ale wokal z taśmy, jakby nazywał się Mobbyn! Niemniej zagra "Noid" i "Licking An Orchid", czyli jednak warto, bo to wciąż poziom, o którym wasze weekendowe karaoke może tylko pomarzyć. I ma lepsze piosenki niż my. I ładniej tańczy.

3 esencjonalne kawałki:
"Licking An Orchid", "Limerence", "The Feeling When You Walk Away"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Znajoma znajomego znajomej twierdzi, że Yves Tumor wisi jej pieniądze za ketaminę, więc powiedzmy, że mógłbym spłacić jego dług.

Znaczenie:
To autor płyty, która zajęła zaszczytne pierwsze miejsce w podsumowaniu najlepszych albumów 2018 roku na najlepszym serwisie muzycznym w Polsce. Czy istnieje bardziej prestiżowe wyróżnienie? Otóż nie. Ręka na pulsie i na gardle, to się dzieje teraz. Nowy sens, nowa treść, wspólny temat i emocje nie na sprzedaż.

–Paweł Wycisło


Redakcja Porcys    
BIEŻĄCE
Relacja: Tauron Nowa Muzyka 2019
SkeptaIgnorance Is Bliss