SPECJALNE - Artykuł

Porcys' Guide To Tauron Nowa Muzyka 2017

3 lipca 2017

Z okazji tego, że już w tym tygodniu rozpoczyna się katowicki festiwal, postanowiliśmy zrobić krótką przebieżkę po najciekawszych punktach tegorocznego lineupu. Oto szczęśliwa piętnastka:

 

!!!

Chk Chk Chk

Skąd przyjedzie:
Nowy Jork, Sacramento, Portland (USA).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Techno ma coś takiego w sobie, że można do tego tańczyć raczej tylko wtedy, kiedy jest się pogrążonym w smutku – coś jak w Hardkor Disko, tak mi się przynajmniej kojarzy: mała ilość pozytywnych emocji, bardziej gniew, niezadowolenie, te sprawy. A z kolei dance punk jest raczej dla ludzi, którzy bez cienia żenady potrafią założyć hawajską koszulę i w awiatorkach na nosie wesoło machać łokciami. Takie właśnie są wykrzykniki: nie ma w nich cienia wstydu, że powstali 21 lat temu, ciągle nagrywają to samo i czują się z tym dobrze. Idealnie na letni wieczór.

3 esencjonalne kawałki:
"Heart Of Hearts", "Me And Giuliani Down By The School Yard (A True Story)", "Myth Takes"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechali grać w naszym mieście:
Skoro jesteśmy w temacie wykrzykników, to może jakąś silnię wypadałoby podrzucić, ale 4! PLN za mało, a 5! PLN za dużo.

Znaczenie:
Są z Warpa, więc nie bez znaczenia, choć teraz już trochę przebrzmiali. Nawet teledyskom sprzed dziesięciu lat nie udało się przebić miliona wyświetleń na yt, więc albo muzyka dla wyrafinowanych słuchaczy, albo coś nie pykło.

–Agata Kania


CHLOE MARTINI

Chloe Martini

Skąd przyjedzie:
Warszawa.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
By obadać jak sprawdzą się na żywo precyzyjne, wakacyjne BENGIERKI z Never Twice The Same, gdy poprzecina się je ociekającymi blichtrem POŚCIELÓWAMI z Private Joy. Nie no, ale poważnie: przepyszny songwriting, bogata paleta brzmień i błogosławieństwo popowo-r&b'sowej wrażliwości – takie są fakty, taka jest Chloe Martini.

3 esencjonalne kawałki:
"Craving", "Get Enough", "Change Of Heart"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechała grać w naszym mieście:
Równowartość literka czerwonego Martini.

Znaczenie:
Wciąż zasłużenie rosnące. Annę Żmijewską bez cienia przesady możemy nazwać dziś czołową krajową producentką, cokolwiek miałoby to oznaczać.

–Wojciech Chełmecki


CLARK

Clark

Skąd przyjedzie:
St Albans (Wielka Brytania)

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Bo to jeden z najbardziej zasłużonych "IDM-owców" ostatnich kilkunastu lat, a jego sety noszą znamiona "porządnego koncerciwa". Byłem i widziałem, uwierzcie mi.

3 esencjonalne kawałki:
"Pleen 1930s", "Winter Linn", "Herzog"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłaci, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Kilkadziesiąt złotych na pewno.

Znaczenie:
Jeżeli ktoś w tak przyciasnej estetyce jak IDM nagrywa dziewiąty z kolei album, którego da się słuchać, to jest to ewenement. Poza tym, Warp bez Clarka chyba się nie obejdzie, więc coś tam musi znaczyć.

–Jacek Marczuk


DEMDIKE STARE

Demdike Stare

Skąd przyjedzie:
Oh Manchester, so much to answer for.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
By wyleczyć rany po koncercie Princess Nokii. Brytyjski duet od wielu lat umiejętnie wymyka się klasyfikacjom, zgrabnie łącząc dark ambient, dub, techno, industrial i pewnie jeszcze sporo różnych rzeczy, nie zapominając przy tym o intelektualnym bagażu. Podobno odrobina mroku jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

3 esencjonalne kawałki:
To nie samotność w sieci, by pisać o smutku i singlach. Sprawdźcie monumentalny Tryptych i Symbiosis. Albo nie sprawdzajcie i dajcie się zaskoczyć.

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechali grać w naszym mieście:
Równowartość dwóch wejściówek na Brutaż lub inny śmieszny gig na Szpitalnej 1 w Krakowie, gdzie zazwyczaj królujemy z redaktorem Tyczką na parkiecie.

Znaczenie:
Wydaje się, że parę lat temu większe, ale gdy zapada zmrok, to zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków nadal coś znaczą.

–Paweł Wycisło


FELICITA

Felicita

Skąd przyjedzie:
Londyn, Anglia.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Żeby zobaczyć "internet na żywo"? Żeby zobaczyć, co ten dziwny koleś odwali na scenie – trzeba się przygotować na dawkę porąbanego glitch-noise-digi-bass-dance'u. Pewnie już co niektórzy mieli okazję sprawdzić związanego z PC Music producenta na Unsoundzie, ale teraz nadarza się dobra okazja dla tych, którzy chcieli, ale jednak się nie udało. Ja podejrzewam, że to nie będzie zbyt normalny performance.

3 esencjonalne kawałki:
"Doves", "A New Family", "Tails"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Egzemplarz Ecce Homo Nietzschego.

Znaczenie:
Al Bano i Romina Power wciąż bardziej kojarzą się z nazwą Felicita, ale przy takich rzeczach, jak Frenemies nie ma to żadnego znaczenia.

–Tomasz Skowyra


FOREST SWORDS

Forest Swords

Skąd przyjedzie:
Z miasta Beatlesów.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Zacznijmy od tego, że każde wydawnictwo Matthew Barnesa stanowi rękojmię zbudowania przez niego unikalnego muzycznego świata. Kiedyś w jego twórczości kraut nachodził na psych, natomiast dziś eksperymentalne r&b miesza się z leśną elektroniką, a dub ulega trip-hopowi. Forest Swords śmieszy, tumani, przestrasza, ale nade wszystko czaruje. Przed pięcioma laty podczas setu Anglika na OFF-ie było doskonale i miejmy nadzieję, że na tegorocznym Tauronie Matthew również zachwyci.

3 esencjonalne kawałki:
"Miarches", "Thor's Stone", "The Highest Flood"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłaci, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Zaszalałbym, a co.

Znaczenie:
Ciągle rośnie i zobaczymy, gdzie będzie za kilka lat.

–Jacek Marczuk


GANG GANG DANCE

Gang Gang Dance

Skąd przyjedzie:
Nowy Jork.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Znakiem rozpoznawczym Gang Gang Dance są piekielnie dopracowane, niezwykle barwne igraszki z teksturą, które może być trudno oddać w warunkach koncertowych. A jednak na Eye Contact ta ekscentryczna banda potencjalnych ćpunów z Brooklynu udowodniła, że jest też w stanie wygenerować hooki gotowe ponieść tysiące, może nawet miliony – przy odpowiedniej akustyce to może być najintensywniejsze zbiorowe doznanie festiwalu.

3 esencjonalne kawałki:
"Egowar", "Vacuum", "Glass Jar"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechali grać w naszym mieście:
Strasznie dużo, choćby w boskiej walucie.

Znaczenie:
Giganci world-synth-space-psych-dance-i-co-tam-do-chuja-pana-jeszcze-rocka, jedni z czołowych dźwiękowych freaków poprzedniej dekady i autorzy genialnego Eye Contact (jakieś top 3 dekady, a nie że kurwa kasza). Czekam na dalsze pytania, odpowiedzi udzielę założonym na głowę wiaderkiem i wielką, stalową pałką.

–Wojciech Chełmecki


KANGDING RAY

Kangding Ray

Skąd przyjedzie:
Niby Francja, a jednak Niemcy. Paryż bez Teksasu i niebo nad Berlinem jakby bardziej zachmurzone.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Ponieważ ten zgliczowany minimal, który z upływem lat wyewoluował w minimal techno, to naprawdę ładne dźwięki. I mimo że dla mnie najważniejszą płytą typa pozostaje debiutanckie Stabil, to nie da się zaprzeczyć, że jego kolejne albumy utrzymują wysoki poziom. Muzyka Davida Letelliera zawsze wyróżniała się subtelnym podejściem w komponowaniu faktur i nieczęsto spotykaną na tym poletku przyswajalnością (chociaż abstrakcyjną, rzecz jasna).

3 esencjonalne kawałki:
Ciężki kawałek chleba, głodny kawałek i kawałek dyskografii: Stabil, Solens Arc or OR.

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Równowartość dwóch biletów na Wixapol we Wrocławiu.

Znaczenie:
Mocna pozycja w wytwórni raster-noton oznacza mocną pozycję w życiu. Kozak w necie, kozak w świecie.

–Paweł Wycisło


MCHY I POROSTY

Mchy i Porøsty

Skąd przyjedzie:
Żytno.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Aby wziąć udział w retrofuturystycznym seansie rozgrywającym się na przekroju post-apokaliptycznego słuchowiska, trzaskających nagrań z wywoływania duchów i zniekształconych, ambientowych sygnałów nadawanych z serca lasu.

3 esencjonalne kawałki:
Nie sposób wybrać; najlepiej posłuchać po prostu fenomenalnego Hypnagogic Polish Music For Teenage Mutants, choć to wcale nie wyczerpuje tematu – gorąco zachęcam do grzebania w katalogu Bartosza Zaskórskiego, rozstrzelonym między takie labele jak Pointless Geometry, BDTA, a w tym roku także Brutaż i Recognition Jacka Sienkiewicza.

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
W mieście to nie wiem, ale jakbym mieszkał na wsi...

Znaczenie:
Nie czarujmy się: raczej niewielkie. Ale na pewno mówimy o artyście rozpoznawalnym i cenionym w kręgach krajowej, niezalowej elektroniki, zarówno jako muzyk, jak również grafik i INFLUENCER.

–Wojciech Chełmecki


MICHAEL MAYER

Michael Mayer

Skąd przyjedzie:
Kolonia (Niemcy).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
"Kto to ten Michael Mayer? Jedynie legenda muzyki techno, nic poza tym. Status ten osiągnął nawet bez dużej ilości własnej produkcji" – pisał kiedyś red. Konatowicz o współwłaścicielu wytwórni Kompakt. I właściwie nic więcej nie trzeba dodawać, zwłaszcza jeśli pamiętacie o jego doskonałym miksie Immer (w tym roku minęło 15 lat od wydania). No może tylko tyle, że od 2002 roku dorzucił do swojej dyskografii kilka nowych wydawnictw, na których poszerzył swoje stylistyczne spektrum. Jego czterogodzinny występ zacznie się o 4:00, czyli właściwie o idealnej porze i choć to dla niektórych mordercza pora, zwłaszcza po całodniowym bieganiu od sceny do sceny, ale jednak zapewniam, że warto wpaść i posłuchać.

3 esencjonalne kawałki:
"Mind Games", "Lovefood", "Good Times"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Dychę za każdą godzinę grania.

Znaczenie:
Jeden z najważniejszych artystów z kręgu techno? Chyba wystarczy.

–Tomasz Skowyra


PORTER RICKS

Porter Ricks

Skąd przyjedzie:
Berlin (Jamajka albo Niemcy).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Autorzy dla wielu najważniejszej, a dla mnie po prostu najlepszej płyty dub techno w historii, czyli Biokineticks z 1996 roku. Dwadzieścia lat minęło jak dwa dni na festiwalu, dlatego w zeszłym roku powrócili ze świetną EP-ką, a kilka tygodni temu wypuścili album, który w doskonały sposób potwierdza klasę niemieckiego duetu. Nie, moi drodzy, nie "warto" – trzeba.

3 esencjonalne kawałki:
Port Gentil, "Biokineticks 2", "Port Of Nuba", ale w tej grze chodzi o egzystencję, nie o esencję.

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechali grać w naszym mieście:
Co najmniej równowartość dwóch wędzonych porterów bałtyckich leżakowanych w beczkach po burbonie, więc sporo.

Znaczenie:
W swoim gatunku i na swojej działce nadal najważniejsi. Może i najlepsi, jeżeli spojrzymy na setki naśladowców, o których nikt nie pamięta.

–Paweł Wycisło


PRINCESS NOKIA

Princess Nokia

Skąd przyjedzie:
Nowy Jork (USA).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Nie warto. Zwłaszcza jeśli jesteś facetem – da ci w mordę bez większego zastanowienia, po czym zakończy występ, bo nie warto rapować dla takiego motłochu. Ale jeśli zupełnie nieprzypadkowo nie braliście udziału w wyzwaniu "piękne ciało na wakacje", to możecie pomknąć do pierwszego rzędu, żeby wspólnie wykrzykiwać "my little titties and my phat belly". Ale wiadomo, że jak większość bad girls Destiny Frasqueri w głębi duszy jest romantyczną songwriterką, o czym możecie się przekonać z jej smoczej drum'n'bassowej balladki. Dobra, jednak warto, ale ubierzcie się w kaski.

3 esencjonalne kawałki:
"Dragons", "Kitana", "Tomboy"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechała grać w naszym mieście:
Cena usunięcia ósemek u dentysty.

Znaczenie:
Piszą o niej na łamach WO – feministyczny mainstream zdobyty.

–Agata Kania


RÓISÍN MURPHY

Roisin Murphy

Skąd przyjedzie:
Arklow (Irlandia).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Jeśli w ubiegłym roku nie po drodze wam było na Kraków Live, to macie powtórkę w tym roku albo po prostu drugą szansę, żeby usłyszeć Take Her Up to Monto! na żywo.

3 esencjonalne kawałki:
"Let Me Know", "You Know Me Better", "Overpowered"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechała grać w naszym mieście:
Partyjka w Masterminda z dziadkiem.

Znaczenie:
Tworzyła Moloko – coś więcej trzeba dodawać?

–Agata Kania


SHACKLETON

Shackleton

Skąd przyjedzie:
Lancashire (Anglia).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Sam Shackleton to gość zapewniający prawilny, hipnotyczny seans idealny na nocny postój przy scenie. Współzałożyciel Skull Disco ma w rękawie tak wiele asów, że raczej nie przewiduję słabego występu – może zapuścić rytualny tribal ambient, podszyty dubem jam albo sączącą się siateczkę rytmu. Każdy wybór powinien okazać się trafieniem, a miejscówka, w której szaman Sam będzie grał swoje słuchowisko zmieni się w jakieś nawiedzoną, spirytualną mszę.

3 esencjonalne kawałki:
"Blood On My Hands", "Death Is Not A Final", "Touched"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Nie żałowałbym kilku banknotów.

Znaczenie:
Patrząc kolejno na wydawnictwa Buriala czy Jlin wydaje się, że naprawdę spore.

–Tomasz Skowyra


WILLIAM BASINSKI

William Basinski

Skąd przyjedzie:
Urodził się w Houston, długo mieszkał w Nowym Jorku, a dziś rezyduje w Los Angeles. Zatem niech będzie, że z LA.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Bo to legenda, człowieku.

3 esencjonalne kawałki:
"dlp 1.1", "Melancholia", "A Shadow In Time"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłaci, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Rok temu, gdy grał w Warszawie, mogłem skusić się na wjazd za darmo, ale zapłaciłem pięć dych. Myślę, że z szacunku dla twórczości Basinskiego byłbym skłonny zapłacić jeszcze więcej.

Znaczenie:
Muzyka Basinskiego na tegorocznym Tauronie zagości dwukrotnie: pierwszy raz William wystąpi solo w Sali Kameralnej NOSPR, a dzień później katowicka Narodowa Orkiestra Polskiego Radia w obecności Basinskiego wykona The Disintegration Loops. Jeżeli koncert zamknięcia tak zacnej imprezy jak TNMK kończy się wieczorem poświęconym twórczości Basinskiego, to chyba nic na temat znaczenia Basinskiego nie muszę już od siebie dodawać.

–Jacek Marczuk


Redakcja Porcys    
BIEŻĄCE
Porcys Składak: Four Tet
Four TetNew Energy