SPECJALNE - Artykuł

Porcys' Guide To OFF Festival 2017

28 lipca 2017

Z okazji tego, że lada dzień rozpoczyna się katowicki festiwal, postanowiliśmy zrobić krótką przebieżkę po najciekawszych punktach tegorocznego lineupu. Oto szczęśliwa dwudziestka:

 

BORIS GRA PINK

Boris

Skąd przyjedzie:
Tokio, Japonia

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Ostatnio Boris grają dużo i całkiem średnio, dlatego dobrze, że na Offie zagrają właśnie Pink. Nie jest to może płyta tak żywiołowa jak Akuma No Uta, ani tak sejsmiczna jak Flood, ma natomiast kilka momentów dorównujących wymienionym.

3 esencjonalne kawałki (z Pink):
"Pink", "Blackout", "Pseudo-Bread"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechali grać w naszym mieście:
Ciężkie kamienie.

Znaczenie:
Grupa zaliczyła swój najlepszy okres w latach 2002-2003, kiedy seryjnie nagrywała znakomite płyty, naturalnie mieszając metal, drone i hard-psych-post-rock, od którego trzęsły się ściany. Pink stanowił przedłużenie dobrej passy, stał się też najbardziej rozpoznawalnym albumem Boris. Nadal nieźle oddaje ducha tamtego poszukującego metalu z połowy lat "zerowych".

–Wawrzyn Kowalski


DUŻY JACK

Duży Jack

Skąd przyjedzie:
Warszawa, Polska.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Jod z T'ien Lai i Alamedy, Piotr Bukowski z Hokei na wiośle, do tego barytonowy cover-band Starych Singers w wersji Shellac. Jeżeli potrzebowalibyśmy math rockowego krajowego supportu z songwriterskim polotem Dinosaur Jr. przed, dajmy na to, hipotetycznym gigiem odsłużonych Pixies, to nigdy nie trafilibyśmy lepiej. Duży Jack gra core'y i noise rocki slackerskie, przy całej spójności intelektualnej dość dyletanckie, ale przede wszystkim w ujęciu demokratyzującym, nie elitarystycznym z późno-punkowym kijem w tyłku. Osobiście wierzę, że wytworzą oni na scenie OFF Festivalu taką energię, jaką niegdyś wykrzesali z publiki ich dużo słabsi muzycznie "koledzy" z college-rockowego FIDLAR. Próżno szukać lepszych letnich gitar w tym kraju. Na plenerowy event – jak znalazł!

3 esencjonalne kawałki:
Płyta Uczucia.

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechali grać w naszym mieście:
LADO w Warszawie pewnie bez martwych królów, ale tak obiektywnie – moje dwadzieścia pięć PLN jest ich.

Znaczenie:
Wyglądają i brzmią na takich, którzy całkiem dobrze się w Dużym Jacku bawią, a to zdaje się najważniejsze.

–Witold Tyczka


FEIST

Feist

Skąd przyjedzie:
Kanada

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Wiadomo, że festiwale muzyczne poza zaliczeniem za jednym zamachem koncertów na które często czekało się latami, spełniają też całkiem istotną rolę towarzyską. Na Offie będę z dobrymi ziomkami, więc nie obejdzie się bez luźnego śmieszkowania, rekomendacji youtubowych i robienia snapów z tańczącym hot dogiem. Wiem jednak, że czekają na nas chwile przy których najprawdopodobniej ulegniemy hipnozie, w oczach zaświecą spirale. Chciałbym, aby występ Feist należał do tych na których będzie się można skupić, zagłębić w jej nowy, intymny i minimalistyczny materiał zaprezentowany na Pleasure. Co prawda nie przekonuje mnie w całości, to kolejna płyta bardzo dobrej, sypialnianej singer-songwriterki, gdzie utwory mają swój powab, ale na dłuższą metę wszystko się zlewa. Z drugiej strony gdy kupuję bombonierkę gdzie tylko część czekoladek powala mnie smakiem ("Pleasure", "Get Not High, Get Not Low", "The Wind"), wcale to nie oznacza, że resztę wywalam do kosza. Duża scena jak najbardziej należy się Leslie, ale jednak trochę szkoda, że na terenie festiwalu nie ma oddzielnego miejsca o nazwie "zadymiony, ponury klub w małej miejscowości, późna jesień, boazeria na ścianach, wpuszczamy maksymalnie 15 osób", bo w takim anturażu miałbym zdecydowanie większe szanse na legendarne "doznanie".

3 esencjonalne kawałki:
"Pleasure", "1234", "Mushaboom"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
40 złotówek

Znaczenie:
Lata temu, jej utwór skłonił rzeszę ludzi do zakupu nowego ipoda.

–Artur Kasprzycki


HELADO NEGRO

Helado Negro

Skąd przyjedzie:
Choć ma ekwadorskie korzenie, to od dziecka mieszka w USA. Więc Brooklyn.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Nie wiem, jak Wy, ale mnie coraz bardziej intryguje nowa scena wszystkich hiszpańskojęzycznych wykonawców. Helado Negro to obok El Gunicho, Arci, Buscabulli i BFlechy najciekawszy przedstawiciel autorskiego popu przenicowanego dream-popem, baśniową narracją, synthowym dance'em i kilkoma innymi czynnikami, które dodają muzyce nie tylko egzotyczny wymiar, ale prawdziwy nowy smak.

3 esencjonalne kawałki:
"2º Dia", "Dance Ghost", "It's My Brown Skin"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Tydzień na Spotify w "strefie rokendrola wolnej od Angola". Wytrzymalibyście?

Znaczenie:
Trochę odtworzeń na YT ma, recki na Pitchforku, piłka na Porcys, całkiem nieźle.

–Tomasz Skowyra


IDRIS ACKAMOOR & THE PYRAMIDS

Idris Ackamoor & The Pyramids

Skąd przyjedzie:
Kto ich tam wie. Zespół założony został w Yellow Spring w stanie Ohio, ale kiedy to było.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Muzyka The Pyramids to rdzenne potańcówki przeplecione momentami wielkiego skupienia, puszczony samopas, choć niesamowicie przystępny afro-jazz. Na zeszłorocznym We Be All Africans pokazali, że po tylu latach wciąż są w stanie przygrzmocić hipnotycznym groovem i fajnie by było doświadczyć tego na żywo. Poza tym afrocentryczne koncerty na OFFie zawsze wypadają co najmniej interesująco – nie widzę więc czemu tym razem miałoby być inaczej.

3 esencjonalne kawałki:
"We Be All Africans", "Epiphany", "Mogho Naba (King of Kings)"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechali grać w naszym mieście:
W moim mieście zapewne zagraliby za darmo, ale na pewno dałbym wtedy na biedne dzieci, jak nauczał nas Zbigi Stonoga.

Znaczenie:
Spoiler: kiedyś wszyscy będziemy Afrykanami, a wtedy cichaczem wyedytuję ten komentarz, hehe.

–Wojciech Chełmecki


JESSY LANZA

Jessy Lanza

Skąd przyjedzie:
Hamilton, Ontario, Kanada

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Wokal Lanzy otoczony r'n'b/synth-popem/footworkiem/elektronicznymi fakturami, potrafi zionąć eterycznym chłodem, wpadać w naiwną słodycz popowego twee i skandować niczym Gwen w "Hollaback Girl". Do tego istny multitasking na scenie. Z jednej strony "muzyka godna 2017", z drugiej, kontynuacja eksperymentalnego "popu dla introwertyków" Junior Boys. Ambicje futurystyczne mieszają się z popową erudycją. W tym miejscu należy oddać szacunek Greenspanowi, który z tylnego siedzenia nadaje producencki i architektoniczny rys muzyce Lanzy.

3 esencjonalne kawałki:
"It Means I Love You", "Kathy Lee", "Keep Moving"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechała grać w naszym mieście:
Równowartość dwóch zapomnianych perełek japońskiego synth-popu z lat 80.

Znaczenie:
Powinno być znacznie większe.

–Jakub Bugdol


KIKAGAKU MOYO

KIKAGAKU MOYO

Skąd przyjedzie:
Tokyo, Japonia.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Bo płyta Forest of Lost Children była bezsprzecznie objawieniem roku 2014. Nikt nie grał wtedy tak zakwaszonego, psychodelicznego progrocka, jaki uprawiali Japończycy. Z czasem misternie i dokładnie planowane kompozycje zaczęły zamieniać się jednak w jam-sessions, wielominutowe improwizacje, repetytywne wariacje wokół chwytliwego tematu, wyimko-impresje dźwiękowe, niemniej osobliwy kunszt wykonania wciąż pozostał niezmienny. I właśnie w tym warsztacie, niezależnie od dobranej przez artystów setlisty, pokładam największe nadzieje. To może być zarówno najlepszy koncert tegorocznej edycji jak i największe rozczarowanie, ale z całą pewnością wydarzenie, na które wypada zajrzeć.

3 esencjonalne kawałki:
"White Moon", "Pond", "Smoke and Mirrors"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechali grać w naszym mieście:
Taki orient stał się raczej domeną festiwali, bowiem ciężko gdzieś PRZYŁAPAĆ niezalowych Japończyków kursujących regularnie pomiędzy mniejszymi i większymi miastami Polski. Niemniej do pół stówki, jakby trafiła się sposobność, byłbym gotowy bramkowemu bouncerowi zapłacić.

Znaczenie:
Muzyka Kikagaku Moyo działa dość "lokalnie". Nie porywa tłumów, oddziałuje na konkretne receptory słuchu i to w ramach indywidualnego z nią obcowania wykrystalizowuje się >zindywidualizowane< wartościowanie. Ale czy ich kompozycje miały realny wpływ na sound innych kapeli? Nie. Japończycy to w istocie osobliwy cover-band grający to, co melomani przerabiali w sześćdziesiątych i siedemdziesiątych na wszystkich kontynentach tej planety.

–Witold Tyczka


KORNÉL KOVÁCS

Kornel Kovacs

Skąd przyjedzie:
Sztokholm

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Kovacs to solidna, dj-ska firma. Nie wychyla się zbytnio poza konserwatywne ramy, miksując głównie deep-house i french-touch, choć czasem zdarza mu się nawet nieśmiały flirt z Balearami czy ze stosunkowo nowszymi genre/sub-genre tj. footwork czy outsider-house. Słowem, sprawdzony przepis na zapełniony parkiet.

3 esencjonalne kawałki:
"The Bells""BB""Szikra"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Równe 5 dyszek.

Znaczenie:
Pewne miejsce w peletonie około-house'owej dj-ki.

–Jakub Bugdol


ŁOSKOT

Łoskot

Skąd przyjedzie:
Chyba wiadomo, że z Gdańska.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Jedna z najważniejszych yassowych grup – to raz. A poza tym szansa zobaczenia na jednej scenie takich muzyków, jak Mikołaj Trzaska, Macio Moretti, Olo Walicki oraz Piotr Pawlak, to naprawdę gratka.

3 esencjonalne kawałki:
"Mężczyźni czasem marzną", "Powrót sieroty", "Misiowiec"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechali grać w naszym mieście:
Pardon, To Tu, to na ile wyceniacie ten koncert? Chętnie zapłacę.

Znaczenie:
Trochę mniejsze niż Miłość, ale dla rozwoju polskiego yassu niebagatelne.

–Jacek Marczuk


THE MEN

The Men

Skąd przyjedzie:
Nowy Jork.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Bo stare, dobre, gitarowe oranko zawsze jest w cenie, a już szczególnie na letnich festiwalach. Tu w garażowym przelocie od country, przez statusiałe indie aż po ujarzmiony całkiem ładnymi motywami noise.

3 esencjonalne kawałki:
"I Saw Her Face", "Different Days", "Dark Waltz"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechali grać w naszym mieście:
Kilka dyszek plus browary.

Znaczenie:
Mogłoby być większe, gdyby na przykład założyli w końcu stronę na Facebooku, a tak to pewnie ograniczone do umilania wieczorów spizganym, nowojorskim nastolatkom.

–Wojciech Chełmecki


NEW PEOPLE

New People

Skąd przyjadą:
Warszawa

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Ja gnałam na ich koncert na Open’erowym Open Stage’u w deszczu, w przemoczonych butach i z silną potrzebą znalezienia toalety, zdążyłam na ostatni numer, ale i tak było warto. Bo którzy polscy wykonawcy są tak soczyści? W swojej oprawie wizualnej zawsze zamieszczają gdzieś owoce, więc to określenie samoistnie się nasuwa. Grają ten rodzaj muzyki, po którym ma się ochotę wstać z fotela i zacząć zmieniać życie. A, no i warto też dlatego, żeby udowodnić frekwencją, że koncerty polskich artystów równie dobrze mogą odbywać się, kiedy słońce już nie praży niemiłosiernie i można spojrzeć na główną scenę nie przysłaniając sobie oczu.

3 esencjonalne kawałki:
Trochę trudno byłoby mi zalinkować do więcej niż trzech, bo najzwyczajniej w świecie nie funkcjonują w Internecie, ale co mam, to daję: "Lucky One", "Better Ways", "Banana Split"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechali grać w naszym mieście:
Oni mają jakieś bananowe podziały, Psychocukier miał "Placki z Bananmi", to powiem, że z trzy kilo takich placków bym dała.

Znaczenie:
Genialna supergrupa polskiego niezalu: The Car Is On Fire, Crab Invasion, ZaStary, Eric Shoves Them In His Pockets, Magnificent Muttley, Drekoty i Wicked Giant w jednym.

–Agata Kania


PJ HARVEY

PJ Harvey

Skąd przyjedzie:
Nie wiem, skąd dokładnie, ale na pewno z Wielkiej Brytanii.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Bo to headliner? A tak poważnie to możecie za nią nie przepadać w kontekście ostatnich krążków (niżej podpisany), ale numery z Stories from the City, Stories from the Sea, To Bring You My Love oraz Rid of Me wciąż wymiatają.

3 esencjonalne kawałki:
"Good Fortune", "This Is Love", "Angelene"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechała grać w naszym mieście:
Trzycyfrowa.

Znaczenie:
Bez wątpienia jedna z najbardziej wpływowych kobiet w kontekście muzycznego krajobrazu ostatnich 20 lat.

–Jacek Marczuk


PREOCCUPATIONS

Preoccupations

Skąd przyjedzie:
Calgary, Kanada

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Rasowy, stylowo mroczny post-punk zazwyczaj dobrze sprawdza się na koncertach w dusznym namiocie. Zatem gdy będziecie zalewać się potem lub kleić się do dziwnych, bladych jak upiory dziewcząt i podejrzanych typów, którzy zjadają nawet papier, potężny głos Matta Flegela zabrzmi tak, jakby potrafił zmrozić czułych chłopców i przytulić waszą dupę do snu.

3 esencjonalne kawałki:
"Unconscious Melody", "Continental Shelf", "Memory"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechali grać w naszym mieście:
W tym roku w mojej mieścinie za darmo koncerty zespołu znanego jako Enej, Eweliny Lisowskiej i Rudiego Schuberta, więc za smutnych Kanadyjczyków mógłbym dać dwie stówy.

Znaczenie:
Trzy dobre (docenione przez nas) płyty w czasach, w których równa dyskografia gitarowych składów to rzadkość, wywindowały ich wysoko i całkowicie zasłużenie.

–Paweł Wycisło


PRO8L3M

Pro8l3m

Skąd przyjedzie:
Jak David Bowie tam był, to się zasmucił.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Czy warto? O, człowieku, pewnie: pod względem koncertowym to chyba najlepszy skład w polskiej rapgrze. Poza tym w 2015 roku w czasie ich występu na Offie łamałem gardło albo zdzierałem prawo i w końcu jest dobra okazja, by to powtórzyć. Mózg wyrwany, to po pierwsze. Pro8l3m szanuj dla zasady, to sześć.

3 esencjonalne kawałki:
"Tiramisu", "Nie Ma Ratunku", "K-PAX"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechali grać w naszym mieście:
Pięć dych w gotówce (i to na dwóch). Widziałeś kiedyś dychy w kopercie? Nie miałbyś pożyczyć piątki? Może grosz chociaż?

Znaczenie:
Jakub Żulczyk napisał, że to prawdopodobnie najlepszy polski zespół od czasów Brygady Kryzys, ale to trochę tak, jakbym stwierdził, że Jakub Żulczyk jest prawdopodobnie najlepszym polskim pisarzem od czasów Andrzeja Sapkowskiego ("Jan Chrystian Andersen kolejny").

–Paweł Wycisło


RYLEY WALKER

Ryley Walker

Skąd przyjedzie:
Rockford, Illinois.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Żeby cofnąć się w czasie i zafundować sobie moment wytchnienia w akustycznej, jazzowo podbarwionej, hipisowsko-psychodelicznej aurze przełomu lat 60. i 70.

3 esencjonalne kawałki:
"Primrose Green", "The Halfwit In Me", "Summer Dress"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
C’mon, czymże jest pieniądz w obliczu natury i rozczochranych fryzur?

Znaczenie:
Sam sobie sterem i okrętem, a jednak potrafiącym ściągnąć ku swojej osobie zastępy naprawdę świetnych i prominentnych z lokalnej perspektywy muzyków, tak jak to choćby miało miejsc w przypadku znakomitego, przebogato przecież zinstrumentalizowanego Primrose Green. Ryley Walker musi być też jednym z ulubieńców ludzi, którzy twierdzą, że urodzili się w złym miejscu i w złym czasie; są nawet tacy, którzy widzą w nim duchowego spadkobiercę Tima Buckleya – a to już o czymś świadczy.

–Wojciech Chełmecki


SHELLAC

Shellac

Skąd przyjedzie:
Z Czikago.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Bo bez nich math rock, post-hardcore, noise rock i w ogóle cała muzyka gitarowa nagrana w najntisach brzmiałaby inaczej. Na ich ponowny występ w Polsce czekaliśmy długo, ale było warto, bo zobaczenie ich na żywo jest bezcennym przeżyciem. Szykujcie się na dawkę niezłego wpierdolu, tyle wam powiem.

3 esencjonalne kawałki:
"A Minute", "Il Porno Star", "Prayer to God"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłaci, gdyby przyjechali grać w naszym mieście:
Ekwiwalent kilku lakierów do paznokci.

Znaczenie:
Dla światowego niezalu olbrzymie, bo to jedna z najbardziej wpływowych i szanowanych grup ostatnich kilkunastu lat i to nie tylko za sprawą wybitnych At Action Park oraz 1000 Hurts, ale również za sprawą działalności realizacyjnej i inżynieryjnej Steve’a Albiniego, który czuwał przy produkcji albumów takich artystów, jak chciażby Nirvana, Pixies, Slint, Don Caballero czy Joanna Newsom.

–Jacek Marczuk


SILVER APPLES

Silver Apples

Skąd przyjedzie:
Nowy Jork

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Żeby poczuć w oczach i uszach wiatr historii. Silver Apples byli jednymi z pionierów "muzyki elektronicznej" i między innymi dzięki temu zapisali się na stałe w historii muzyki popularnej. Choć wiadomo, że to od zawsze był projekt nacechowany awangardowymi kierunkami (eksperymentalny rock, proto-krautrock, nawet jakiś prot-trip-hop, itp). Trzeba podejść pod scenę i zobaczyć, jak po półwieczu wypada Simeon pod nazwą Silver Apples.

3 esencjonalne kawałki:
"Oscillations", "Program", "I Don't Care What The People Say"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Dwa srebrne jabłka zerwane z księżycowego drzewa.

Znaczenie:
Powiedzmy, że byli tymi, którzy zaczęli coś nowego.

–Tomasz Skowyra


SWANS

Swans

Skąd przyjedzie:
Nowy Jork, USA

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Bo "depresja nie chodzi. Nie przychodzi. Nie pojawia się. Ludzie ją robią. Tak jak wszystkie inne emocje." (dr Mateusz Grzesiak, Ty myśl. Inaczej zrobią to za Ciebie... )

3 esencjonalne kawałki:
"In My Garden", "The Seer", "Screen Shot"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Koszt prywatnej wizyty u laryngologa.

Znaczenie:
"Ten zespół ma szczególne miejsce w sercach wielbicieli głośnego grania, od lat cieszy się kultową sławą." (Przemysław Gulda)

–Wawrzyn Kowalski


WOLVES IN THE THRONE ROOM

Wolves In The Throne Room

Skąd przyjedzie:
Olympia, Washington

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Goście ewidentnie bronią puszczy. Majestatyczne, sięgające po symbolikę elementów dźwięki mają w sobie coś takiego, że las sam przychodzi.

3 esencjonalne kawałki:
"I Will Lay Down My Bones Among the Rocks and Roots", "Ahrimanic Trance", "Prayer Of Transformation"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Kostur, poroże, "czerwone wina w osinowej miedzi".

Znaczenie:
Zaraz po Agalloch najsłynniejszy reprezentant "kaskadyjskiego metalu". Eremici zamiast mizantropów – wprowadzenie w black elementów hippisowskich, akcentów postapo, jakiegoś requiem dla umierającego świata to poniekąd ich zasługa.

–Wawrzyn Kowalski


ŻYWIZNA

Żywizna

Skąd przyjedzie:
Na mapie zaznaczmy Żoliborz i okolice Kazimierza, ale tak naprawdę to jednak Krobia koło Kadzidła i z otaczająca je Zagajnica.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Słuchanie Żywizny to nie tyle wycieczka w czasie, ile podróż w kraj wyobrażony. Tradycyjne utwory zderzone z oszczędną, egzotyzującą aranżacją poszerzone o nagrania terenowe z serca lasu podsuwają obrazy Polski bezczasowej i (w moim przypadku) nadal nieodkrytej.

3 esencjonalne kawałki:
"Cyranecka""A Cemu Ześ", "Noc"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Zawartość skrytek Kurpiowskiego Banku w Myszyńcu.

Znaczenie:
Obok rosnącego Księżyca oraz projektu Adama Struga z Kwadrofonik to właśnie Żywizna najlepiej podsumowuje zjawisko nowej ludowości.

–Wawrzyn Kowalski


Redakcja Porcys    
BIEŻĄCE
Moses SumneyAromanticism
BjörkUtopia