SPECJALNE - Artykuł

Nowi polscy raperzy, których warto śledzić

12 maja 2016

Blisko 4 lata temu opublikowaliśmy ranking najlepszych polskich MCs w historii, dziś natomiast postanowiliśmy zająć się w przeważającej większości młodymi, dobrze rokującymi raperami, którzy zasługują na zdecydowanie większą rozpoznawalność. W naszym zestawieniu skupiliśmy się głównie na zawodnikach bez legalnego longpleja na koncie (z Kazkiem zdążyliśmy rzutem na taśmę), ale chcieliśmy również uniknąć konieczności zajmowania się newcomerami z absurdalnie rozległą siatką fanów, stąd m.in. brak Oskara, Kubana, Taco czy Sitka. To tyle tytułem wstępu, a oto parszywa dwunastka, którą udało nam się wyłonić:

 

ADI NOWAK



Miasto:
Poznań.

Dlaczego właśnie on?
Bo charyzma i niewymuszony, oryginalny pomysł na siebie są zawsze w cenie, szczególnie gdy idą w parze z takim naturalnym laid-backiem à la Chance The Rapper. After-hours rap zarzucony przez Adiego brzmi całkiem świeżo, broni się od strony technicznej, a sam zainteresowany wydaje się ogarniętym gościem, więc wróżę sukces, jeśli tylko…

Dziura w stogu siana:
…uda mu się uniknąć grzechu monotonii. Na Nienajprawdziwsze (EP) to bardziej sygnał alarmujący niż rzeczywisty problem, ale przy kolejnych nagrywkach będzie musiał trochę uatrakcyjnić zakres sztuczek, by utrzymać przykutą uwagę. Z mniejszych dziurek: czerstwy refren "Day Off" to raz, ciężkawa chwilami barwa dwa, ale do tego akurat da się przyzwyczaić.

Esencjonalne kawałki:
Dostaliśmy póki co jedną EP-kę; niech będzie, że wybiorę z niej 3 numery: "Narkotest", "Idiotko Moja", "Madafaka".

Najlepszy wers:
"Lekarze coś gadają, że mi przejdzie kiedy będę miał na koncie pesel".

Nielegal, którego wstyd nie mieć:
Debiutanka EP-ka Nienajprawdziwsze została przygarnięta przez Asfalt Records, więc z tym nielegalem to trochę śliska sprawa.

Księstwa przyległe, lenna i terytoria zamorskie:
Trudno mu będzie uniknąć porównań i zrozumiałej, choć nie całkiem słusznej łatki #post-Taco, rozmywającej się gdzieś na poziomie potencjalnego fanbase’u. Wspominałem coś o autorze Acid Rap?

Coś jeszcze?
Jeszcze ten wywiad.

–Wojciech Chełmecki


BELMONDO



Miasto:
Młody G z Gdyni.

Dlaczego właśnie on?
"Gdy nie ma charyzmy, no to nie ma nic"? Belmondziak ma wszystko. Praktycznie każda linijka jest warta zapamiętania, a słowtórstwo i neosematyzacja mają u Sztosingera codziennie dzień dziecka. Hustlerska autokreacja też godna pozazdroszczenia. On i Kazek to najlepsi obecni w grze, jakieś pytania?

Dziura w stogu siana:
Ja rozumiem podejście mienia wyjebane, ale mógłby w końcu puścić coś dłuższego. Plus czasami wkrada się monotonia, ale to bez znaczenia w zasadzie.

Esencjonalne kawałki:
"Muszę To Mieć", "Pato Raban", "Sos, Ciuchy i Borciuchy", "Telefony", "Variacik".

Najlepszy wers:
"Jestem królem, ale nie podwórek / Ona chce jeść mój crème brûlée".

Nielegal, którego wstyd nie mieć:
Sos, Ciuchy i Borciuchy z Bałaganem.

Księstwa przyległe, lenna i terytoria zamorskie:
Hewra, Mobbyn, GMLL, Kaz Bałagane.

Coś jeszcze?
Daruję sobie osobiste anegdotki, dlatego w zamian sprawdźcie to. Pierwszy w Polsce Caps Lock Rap.

–Antoni Barszczak


DUCHU



Miasto:
Trochę Gdańsk, trochę Manchester, trochę też samoloty rejsowe relacji Wielka Brytania – Polska i z powrotem.

Dlaczego właśnie on?
Bo całkiem nieźle poradził sobie zarówno ze śpiewaniem oraz rapowaniem na przeróżnych podkładach, a zwłaszcza tych silnie jazz-hop'ujących i popełnił najciekawszy lirycznie krążek w podziemi a.d. 2015. Nie łzawą historyjkę skazanego na emigrację chłoptasia, a spowiedź człowieka świadomego płynących z decyzji o emigracji zarobkowej konsekwencji, który mimo stosunkowo młodego wieku potrafi do całego zjawiska, najpewniej dzięki bagażowi nabytych doświadczeń, podejść dość zdroworozsądkowo. Przy konsekwentnej pracy w celu polepszenia rapowego warsztatu i nieco apgrejdując dykcję, Duchu może dojść naprawdę daleko. Czy to w duecie z dobrze współgrającym z MC producentem PTK, czy na własną rękę.

Dziura w stogu siana:
Linie Lotnicze pierwotnie miały wyjść gdzieś pod koniec 2012. Przy takim tempie procedowania następnego poważnego, rozbudowanego materiału od Ducha i PTK spodziewałbym się najwcześniej w grudniu 2018.

Esencjonalne kawałki:
Gościnna zwrotka u Emena w kawałku "Boeing", "Pilot (Terminal 3) / Manchester interlude", "Petardy".

Najlepszy wers:
Może nie najlepszy, ale maniera z jaką to zarapował to ponad nie tak łatwym podkładem z interludium mocno definiuje z czym będziemy mieć do czynienia przez najbliższą godzinę: "Za długo mieszkałem u starych, na długo zanim / Namawiali mnie, o bicie się o płytę w Alkopoligamii / Wciąż ci sami, byłem pewny że nie damy plamy".

Nielegal, którego wstyd nie mieć:
Sprawa oczywista – Linie Lotnicze.

Księstwa przyległe, lenna i terytoria zamorskie:
Koledzy na featach, Jarki, Kieras, Riplej, Jawor, Szefu, i Patryk za kamerą, ale żeby mówić o księstwach, to jeszcze ciut zbyt wcześnie.

Coś jeszcze?
Błagam Duchu, nie podejmuj już współpracy wokalnej z Marcinem Kiragą, bo "modernistyczna tępota wytykająca niegrzeczność" zestawiona z zaciągniętym "potęguje kurewstwo" to jeden z fatalniejszych refrenów ostatniego ćwierćwiecza.

–Witold Tyczka


KAZ BALAGANE



Miasto:
Warszawa.

Dlaczego właśnie on?
To po prostu najlepiej rokujący polski raper od bardzo dawna, chwytający za serce, błyskotliwy, skrajny. Warto czasem posłuchać w rapie rzeczy, o których sami nie moglibyśmy wcześniej pomyśleć.

Dziura w stogu siana:
Być może jutrzejszy debiut w dużej wytwórni, poza tym pojawiająca się już wcześniej (np. w ogólnie sympatycznym kawałku z 2tstym) tendencja do uszatej poezji.

Esencjonalne kawałki:
Sos, Ciuchy i Borciuchy i Lot 022 w całości. Sprawdzona mantra oczyszczająca.

Najlepszy wers:
Wolałbym wybrać 10 wejść/ fragmentów, bo funkcjonują wielopoziomowo i zmieniają się codziennie. 1. Hook z "Kuchnie Świata" 2. zwrotka w "Język Kruluw" 3. "Leci tu Ashanti, a Ty słuchasz sobie "Livin' Proof" 4. "Bałagane dziwko, kto przyszedł rozjebać w pył wszystko" 5. "Pochodzę ze skromnego domu, nauczony że się trzeba dzielić" 6. "Nie moja profesja to co myślisz" 7. Wejście w "Byłem Tam" 8. #DariuszKrupa 9. "Słucham se Nicki a Ty słuchasz Małpa" 10. 1 zwrotka w "Taki Jestem".

Nielegal, którego wstyd nie mieć:
Sos, Ciuchy i Borciuchy.

Księstwa przyległe, lenna i terytoria zamorskie:
HEWRA MOBBYN JWP RPK

Coś jeszcze?
Typ zaczynał jako producent i większość bitów przynajmniej dorównuje nawijce. W sumie zabawne, że z porównań do głowy przychodzi tylko Tede sprzed 15 lat.

–Łukasz Łachecki


KOLDI



Miasto:
Małkinia Górna; "Kilka momentów, gdy witał się z kwitem Koldian / Nie mów mi, że będąc z MŁK nie można".

Dlaczego właśnie on?
Kiedy Polska w 2012 roku masowo otwierała się na zaoceaniczny newschool, wielu na dobre goszczących w mainstreamie graczy delikatnie badało reakcje słuchaczy na nowe trendy w wydaniu biało-czerwonym. Polaryzacja ta najczęściej cechowała się ogromną zachowawczością, gdyż eksperymentujący raperzy bali się zrazić swoimi chwilowymi metamorfozami zjednanych już sobie wcześniej obraną linią programową fanów. Na łaknącej buractwa i przepychu w linijkach scenie pojawiło się miejsce dla absolutnych newcomerów, i tak właśnie jakiemuś piwnicznemu składowi z województwa mazowieckiego udało się zagospodarować rzeczoną niszę. Alcomindz Mafia nie dźwigali na plecach żadnego krzyża, co znacznie ułatwiło sprawę. Ich frontman Koldi do asów techniki się zdecydowanie nie zaliczał, ale za to bombardował intuicyjnymi linijkami i trochę jak King Tomb – raz poleciał tak durnie, że z żenady chciało się zajebać barana w ścianę, a innym razem w małpim geście drapałem się po głowie zastanawiając, jak ten głupkowaty gamoń przekminił taki wybitnie metaforyczny wielokrotny. Oprócz tego Koldian z kumplami rozkręcił całkiem niezły kabarecik, kiedy śmigając w koszulkach Fruit of the Loom z nadrukiem rodem z Cupsell, pijąc Perłę z puszki w TLK relacji Warszawa – Małkinia, nawijali o Cirocu, denaturacie, klubowych realiach, szmulach i szczurach. Niestety comedy-trap osadzony w realiach Polski B musiał się kiedyś skończyć. Dziś reprezentant MŁK (solowo) trochę się zakręcił i jako ongiś naczelny hejter truskulu , na potrzeby kontraktu w SB Maffiji, potrafił przewinąć ckliwy track o początkach i drodze na przysłowiowy szczyt ("Nie mów mi"). W ogóle cała ta seria koldi_w_sb to takie szukanie własnego stylu w momencie, w którym nie przystoi już siekać spontanicznych ćpuńskich wygrzewów, bo poważne zobowiązania na papierze rodzą jeszcze poważniejsze skutki, ale zdaje się, że Koldi powoli odnajduje swój złoty środek, czego dowodem wypuszczone niedawno "Koldi Killa 2". Bo to, że postać ta doskonale odzwierciedla wyznawane przez SB hasło "Gonimy Sny Z Ulicy" nie ulega najmniejszej wątpliwości.

Dziura w stogu siana:
Steve Wonder powraca w jego wersach jak bumerang, a przy "Stifłonda 5" ALCMDZ autentycznie można było dostać pierdolca.

Esencjonalne kawałki:
Gdzieś na YouTube wisi playlista z utworami z Dinx, Jebanie, Cośtam. Oprócz tego, wiadomo, hymn – "Zakaz Ćpania".

Najlepszy wers:
Linijka, która opisuje najważniejszą dla rozwoju kariery Koldiego akcję: "Naaaah, nie chciałem braw / Zaspalimy was chuj widocznie; Lucky Strike".

Nielegal, którego wstyd nie mieć:
Wódka Kurwy Sianokosy, Pare Bangieruw O Kurwa Niczym 2, a już w ogóle siara, jak nie sprawdziłeś (mimo, iż wspominałem o tym materiale kilka linijek wyżej) Dinx, Jebanie, Cośtam .

Księstwa przyległe, lenna i terytoria zamorskie:
Kietlon, Jaco, Kluchu, KGR.

Coś jeszcze?
Tam jakiś beef z Filipkiem był, ale bądźmy poważni – kogo obchodzą konflikty na krajowym rapowym poletku?

–Witold Tyczka


MŁODY ZGRED



Miasto:
Chrzanów.

Dlaczego właśnie on?
Nie chce się wierzyć, że po Weezym, Odd Future, całym tym nurcie post-Three 6 Mafia ten typ poza kliką z Mobbyn jest tak odosobniony...

Dziura w stogu siana:
Że ma Cię w dupie... hehe

Esencjonalne kawałki:
"DWV011", "Cyklon B", "Ski Mask", ogólna era dopalaczy.

Najlepszy wers:
Nie posunąłbym się tak daleko w ocenie sytuacji, bo też sytuacja jest zgoła odmienna.

Nielegal, którego wstyd nie mieć:
Najwyższa Pora (EP).

Księstwa przyległe, lenna i terytoria zamorskie:
Mam nadzieję, że nic.

Coś jeszcze?
W "Chaosie" trochę antycypuje Oskara z Pro8l3ma i Wikiego z Ratking, brzmiąc przy okazji trochę jak Siny, co?

–Łukasz Łachecki


OTSOCHODZI



Miasto:
Warszawa.

Dlaczego właśnie on?
Choć nie jest tak matowy, tembr kolesia przypomina trochę Fokusa, choć technicznie Otsochodzi to jednak nie ta liga. Ale że Janko słucha J DYLLI czy MF Dooma i pewnie lubi Clamsa Casino, to i jeszcze nadrabia leniwym flow i stylowo-blokowymi opowiastkami, które kładzie albo na wychillowane podkłady dalekie od trapowego wariactwa rządzącego obecnie, albo na całkiem syntetyczne tła ze sporą ilością fajnych tricków. Tak czy inaczej warto docenić, że na byle gównie nie nawija. Nie wiem, czy wszystko to jest na tyle dobre, aby Tyler wziął go do Odd Future, ale na pewno można na typa stawiać.

Dziura w stogu siana:
Jak zaczyna robić się trochę poważniej, to już tak fajnie nie jest, no ale. Aha, jeszcze "może powtórzymy angielski?".

Esencjonalne kawałki:
"Janka Rap", "Dawaj Papier", "Lot", "Polepiony", "A&K".

Najlepszy wers:
"Za parę lat będę miał cię na nowo / Nie otworzę albumu, otworzę folder «Młodość»"

Nielegal, którego wstyd nie mieć:
Fejk Wers, ale warto też mieć EP-kę 7.

Księstwa przyległe, lenna i terytoria zamorskie:
Rasmentalism, Kuban, Bitykradne, Soulpete.

Coś jeszcze?
Już za chwilę wyjdzie zapowiadany, oficjalny długograj Slam i wtedy dowiemy się, otsochodzi z tym Jankiem.

–Tomasz Skowyra


PIKERS



Miasto:
Elbląg.

Dlaczego właśnie on?
Bo każdy z nas chciałby się popisać wiedzą w towarzystwie i zabłysnąć znajomością więcej niż jednego rapera z Elbląga. A poza tym gość na swoich numerach tworzy niesamowity klimat, którego w Poldonie jeszcze nie uświadczyliśmy – subtelny mix trapów i trillwave’u podwędzany cannabisem i niezłym flow. Nie uświadczysz tutaj, słuchaczu, plastiku czy uczucia zażenowania. Dlatego uczulam, że pomimo pewnych inspiracji, całość nie trąci "ameryczką". Nie jest to zaimplementowane ksero zza oceanu, nie ma tu bezmyślnego kopiowania schematów zasłyszanych w odmętach soundclouda, prędzej dyskretny przekład Stanisława Barańczaka, a to już coś.

Dziura w stogu siana:
Śledząc twórczość Pikersa jasnym jest, że gość nie trzyma się jednego patentu. Cały czas stara się i eksperymentuje co oczywiście jest mega zaletą, niestety nie każdą muzyczną eksplorację rapera możemy zaliczyć do udanych, co słychać zwłaszcza na mikstejpach.

Esencjonalne kawałki:
"Anakin", "Koks", "Milion", "Ona", "Skład".

Najlepszy wers:
"Jadę z grubej rury / Twoje koleżanki grube rury".

Nielegal, którego wstyd nie mieć:
Śpiesz Się Mnie Kochać.

Księstwa przyległe, lenna i terytoria zamorskie:
Bones, Lil Ugly Mane, Yung Lean, SLik d, Curren$y, wczesny Wiz Khalifa, gdzieś bliżej to VNM, ale wiadomo, że to przez ten Elbląg.

Coś jeszcze?
"Nie pytaj mnie kto ma dostęp do koszulek, płytek, filmów, no bo jesteś ciulem".

– Bartłomiej Krysiński


SENTINO



Miasto:
Obecnie Berlin, niegdyś nieopodatkowana działalność w stolicy, na lewej stronie Wisły.

Dlaczego właśnie on?
Swoim bezpardonowym wejściem wpędził połowę sceny w niemałe kompleksy, a nieustanną gadką o walizkach wypchanych forsą i spacerem w klapkach Gucci po Saint-Denis, wyraźnie podzielił sympatyków lokalnego hip-hopu. Sentino to taki światły blokers, który swój ghetto-talk połączył z luxury-deco i wyraźnie rozminął się z docelową grupą odbiorców. Bo Polska to nie Europa Zachodnia, gdzie "streetowa rezolutność" dąży do pomnażania dóbr materialnych spod znaku high-brands. I mimo to, że prawilność haseł produkowanych przez Sentino nie trafiła do niewolników kawałka "Life Is A Struggle And Pain", a prawo do psychofaństwa i chorej podjarki uzurpują sobie dzieciaki z dobrych domów, z których znakomita większość nie przepracowała w życiu nawet jednej pełnej godziny, to i tak pochodzący z Niemiec artysta potrafił zrobić coś, co dotychczas udało się osiągnąć tylko Pawłowi Rakowi. Zaraz po wydaniu Zabójstwa Lirycznego 2.0, Alvarez znalazł się w sytuacji podobnej (tylko na mniejszą skalę) do położenia Popka – w pewnym momencie, przez krótką chwilę, słuchali go zarówno wczuci, śmigający w czapkach Nike na długo przed health gothami ulicznicy, dzierżący "laikową" linijkę truskule oraz, w sposób "ironiczny", rozochoceni "krawędziowością" produkcji post-hipsterzy. A czy po obdarciu z kontekstów muzyka największej gwiazdy GM2L koalicji potrafi obronić się sama? Oczywiście. I choć nie znajdziemy nigdzie wizjonerskich storytellingów podobnych do tych pióra Bałagane, a raczej twarde, nierzadko "kwadratowo" nawijane linijki, to Sentino w pełnej krasie prezentuje się dopiero w refrenach. Moduluje głos, bawi się w przerzutnie, czasem potraktuje słuchacza wymyślnym panczem, bądź poczęstuje nieoczywistym hasztagiem. Dodatkowo para się produkcją części swoich numerów i właśnie ta mieszanka wyżej wymienionych przymiotów pozwala mi słuchać Sebastiana z ogromną przyjemnością.

Dziura w stogu siana:
Alvarez prawdopodobnie nie rzuci (poza gościnnymi zwrotkami) już wielu wersów w naszym ojczystym języku. A szkoda, bo zapowiedzianych projektów, w tym split-mixtape'ów z zaprzyjaźnionymi raperami, miało być od groma.

Esencjonalne kawałki:
"Nie Płacz Za Mną", "Ludzie Z Gór", "Vitalyi", "Wiecznie", "Przy Bogu", "Liczę Ten Hajs", "Nie Mam Czasu".

Najlepszy wers:
"Łażę po kasynach, młody Joe Pesci / Wyciągam plik, oni liczą kompleksy / Ty na kacu z Bolsem, u mnie cacy z Rollsem / Jebać Niemcy, ja chcę kurwa szacun w Polsce" oraz dwa doskonałe finisze: ostatnie sześć linijek "Nie Płacz Za Mną" i fragment "Wiecznie".

Nielegal, którego wstyd nie mieć:
Zabójstwo Liryczne, Zabójstwo Liryczne 2.0.

Księstwa przyległe, lenna i terytoria zamorskie:
Get Money Live Life klika, czyli między innymi Malik Montana – najświeższe zaoceaniczne refreny w krajowej rapgrze oraz gość, który powolutku, w myśl zasady "old is the new new", wznosi polski real talk na zupełnie inny poziom – Diho Raz. Poza tym Felr i cała niemiecka wytwórnia Maskulin, a także Bushido, którego to Sentino był ghostwriterem.

Coś jeszcze?


–Witold Tyczka


SZAMZ



Miasto:
Łódź.

Dlaczego właśnie on?
Bo przeszczepił najświeższe brzmienia na polski grunt, znacie jakiś inny rodzimy bop z prawdziwego zdarzenia? Muzykalność, notoryczny katar, autentyczność. Wiem, bo widziałem go zataczającego się ulicami Pietroskiej i zdawał się personifikować wszystkie swoje marzenia wraz z każdym krokiem.

Dziura w stogu siana:
Trochę jeszcze nieokrzesany, a obok świetnych kawałków, masa gównianych. Nierzadko też jego dykcja dryfuje w bardzo nieokreślone rejony.

Esencjonalne kawałki:
"#HOT16CHALLENGE", "CiniMinis", "Milion (Dawaj Mje Hajs)", "Nara", "Zasługuję Na Szczyt".

Najlepszy wers:
"Po tym tracku se odpalisz jakieś przykre płaczki / Nic dla mnie nie znaczysz, tak jak chińskie znaczki".

Nielegal, którego wstyd nie mieć:
Zasługuję Na Szczyt.

Księstwa przyległe, lenna i terytoria zamorskie:
Gimb Rap Attack, Young Multi, zastęp świetnych no-name'owych (póki co), producentów.

Coś jeszcze?
A ja wiem? Wolę nie zdradzać za dużo. Za to polecam facebooka chłopaka, odloty Westa w wersji mini, polska wersja.

–Antoni Barszczak


TOMB



Miasto:
Warszawa.

Dlaczego właśnie on?
Bo bezczelny i fajnie

Dziura w stogu siana:
Nie wiem, czy wypada... W każdym razie – kapryśny, nierówny, świetne wersy sąsiadują z żenującymi na każdym kroku. Konsekwencja obranej, wymagającej stylistyki.

Esencjonalne kawałki:
"Fresh Out Da Pen", "Zjadacz Dusz", "Stoprolongata", "Freestyle"

Najlepszy wers:
"Twoje linie papilarne są z pizdy palec" haha nie wiem czy nie przechwycony mem, ale koledzy się pokładali ze śmiechu, amplituda, której nie da się oddać jednym cytatem.

Nielegal, którego wstyd nie mieć:
Ciach Mixtape.

Księstwa przyległe, lenna i terytoria zamorskie:
Godna podziwu na miarę przyszłego Prosto esbecja.

Coś jeszcze?
Absurd z pierwszym legalem.

–Łukasz Łachecki


WAC TOJA



Miasto:
Obecnie Gdańsk.

Dlaczego właśnie on?
Jak dla mnie to jedyny z zeszłorocznych Młodych Wików Popkillera, który jest w jakiś sposób ciekawy. Bengerstwo ma w genach, ciekawe i charakterystyczne flow i talent do hooków też. Tekstowa miałkość nie przeszkadza tak bardzo, gdy pomyśli się, że alternatywą mogłoby być pretensjonalne pierdolenie w stylu jakiegoś, nie wiem, Kartky.

Dziura w stogu siana:
Lirycznie to za bardzo nie ma o czym gadać, a i towarzystwo w jakim się obraca nie nastraja do końca pozytywnie.

Esencjonalne kawałki:
"Całą Noc", "James Bong", "Pale Jazz".

Najlepszy wers:
"One mówią że chcą czegoś więcej, kurwa / O, o, o kurwa ".

Nielegal, którego wstyd nie mieć:
Middle Finger.

Księstwa przyległe, lenna i terytoria zamorskie:
Nie wiem, Żabson?

Coś jeszcze?
Recepcja gościa gdy został ogłoszony jako Młody Wilk, kontra obecne propsy = lol. A "Pale Jazz" lepsze niż chiefkeefowy oryginał.

–Antoni Barszczak


Playlista:

Redakcja Porcys    
BIEŻĄCE
American FootballAmerican Football (LP3)
Mac DeMarco"All Of Our Yesterdays"