SPECJALNE - Artykuł

Namechecking. Kryptoreklama czy obiektywny opis rzeczywistości?

21 lutego 2009



Namechecking. Kryptoreklama czy obiektywny opis rzeczywistości?

Słowo wstępu

Częstotliwość pojawiania się produktów w przestrzeni publicznej i mediach wpływa na odbiorców tych przekazów. Upraszczając, możemy zalożyć, że istnieje dodatnia korelacja pomiędzy zmienną "częstotliwość" a zmienną "poziom zainteresowania odbiorcy". Z takiego założenia wychodzą, przynajmniej, reklamodawacy. Stąd też długa tradycja przekazów sponsorowanych czy tzw. product placementów. Jak jednak wytłumaczyć fakt nieodpłatnego, dobrowolnego informowania o wyrobach wielkich koncernów? Odpowiedź wydaje się prosta, otóż przęciętny produkt codziennego użytku stanowi znakomity pomost sementyczny pomiędzy nadawcą (w naszym wypadku artystą) a zwykłym zjadaczem (no właśnie) chleba. Efektem ubocznym tego zjawiska jest nadawanie tym przedmiotom wymiaru symbolicznego, co (w konsekwencji) prowadzi do ich mitologizacji. W tworzeniu takich mitów pomagają nie tylko uwarunkowania kulturowe, lecz także historyczne czy polityczne. W państwie komunistycznym, na przykład, niektóre z firm, będące symbolami imperializmu, zdobywały ogromną popularność. W takim stopniu, że do dziś marka Adidas ma uprzywilejowaną pozycję w języku polskim, pełniąc funkcję synekdochy. Polityczne tło można nadać pojawieniu się Coca Coli w Polsce. Miało to miejsce na Targach Poznańskich w 1957 roku, czyli cztery lata po śmierci Stalina, a rok po wybraniu Władysława Gomułki na I sekretarza KC. Wprowadzenie napoju-symbolu na polski rynek było jednym z przykładów odwilży w Polsce Ludowej. Było też świetnym zabiegiem socjotechnicznym, który z jednej strony pokazywał większą postępowość i otwarcie nowej władzy a z drugiej strony nie wymuszał na niej żadnych reform. Dwadzieścia lat później do podobnej sytuacji doszło w komunistycznej Chińskiej Republice Ludowej. Tam pozwolenie na sprzedaż napoju-symbolu wydano w 1978 roku, czyli niedługo po zakończeniu bratobójczej walki o przejęcie władzy po Mao Zedongu. Nowa władza, zmiany, Coca Cola.

Popularność Coca Coli jest silnie sprzężona z pojawieniem się kultury masowej. Zanim kultura umasowiła się, duża część społeczeństwa znajdowała się poza jej wpływem, zmniejszając tym samym możliwość manifestacji swojej indywidualności. Można by więc uznać, że paradoksalnie, zwiększanie poczucia własnej odrębności u jednostki jest wprost proporcjonalne do umasawiania się kultury. Przy tak wielkiej ilości, np. gatunków muzycznych, wybór tego ulubionego kreuje naszą tożsamość, styl bycia. Oczywiście przy optymistycznym założeniu, że upowszechnianie się kultury determinuje jej dywersyfikację oraz że każdy jej wytwór może być dekodowany na wiele sposobów. Wreszcie, kultura popularna dała początek subkulturom, ugruntowywała i tworzyła mity, sankcjonowała zupełnie nowe artefakty. Nowopowstałe grupy, poszukujące jeszcze własnej tożsamości stawały się targetem działań promocyjnych wielu firm, w tym Coca Coli.

Mogą pojawić się wątpliwości, czy we współczesnym, zracjonalizowanym świecie popkultura wciąż jest odpowiednim kanałem promocyjnym. Odpowiedzi udziela Jurgen Habermas, stwierdzając, że wpływ ekonomii na życie prywatne, postępujący konsumeryzm oraz zalew komunikatów, nawołujących do racjonalizacji działań wywołuje reakcję przybierające postać hedonizmu. Stąd emocjonalność i łatwość muzyki prezentowanej przez największe media. Świat dźwięku, żyjący w oderwaniu od wszechobecnej i logicznej kultury wizualnej, pozostaje sferą irracjonalną, wręcz magiczną. Dzięki, coraz to nowszym, gadżetom możemy uczynić go mobilnym i tworzyć własną audiosferę pośród miejskiej, publicznej. Wydaje się, że azylem tym władamy zupełnie. Poprzez ilość decybeli regulujemy grubość jego barier a ustawiając playlistę tworzymy nastrój w nim panujący. Ponadto, posiadająca tak duży potencjał generowania emocji, audiosfera jest całkowicie przewidywalna i przez to – bezpieczna. Nie powinno więc dziwić, że dorastającą dziś generację dziennikarze Newsweeka określili mianem "pokolenia mp3"1. Zatrzymajmy się jednak jeszcze na chwilę przy barierach audiosfery. Oczywiście, zwiększając głośność piosenki, możemy nie dopuścić do siebie ulicznego gwaru, ale czy wpłyniemy na to, o czym będzie nam szeptał do ucha nasz ulubiony piosenkarz?

Zjawisko namecheckingu w kulturze istnieje od lat. Podział namecheckingu, na odnoszący się do osób fizycznych i osób prawnych, wydaje się być najbardziej trafnym w swej prostocie. Podczas gdy ten pierwszy zdaje się być, głównie, domeną twórców hip-hopu, tak jego druga odmiana wykorzystywana jest od lat przez artystów, kojarzonych ze wszystkimi, niemalże, gatunkami muzyki. Nie można jednoznacznie oceniać namecheckingu jako działania promocyjnego. Stosują go zarówno, walczący z korporacjami, twórcy punku, jak i opłacani przez koncerny autorzy reklam. Jednym z bardziej znanych przypadków użycia nazwy produktu w utworze muzycznym była piosenka Boba Dylana "Subterranean Homesick Blues"2 z 1965 roku. W piosence pada nazwa tabletek nasennych No-Doz. Co ciekawe ponad 30 lat później do utworu Dylana nawiązała grupa Radiohead, nagrywając utwór "Subterranean Homesick Alien"3. Kolejny namechecking.

Wymienienie nazwy produktu w piosence, zwiększa jego popularność a im bardziej towar jest popularny, tym większa szansa, że znów się w niej pojawi. Koło się zamyka.

Coca Cola zbliża ludzi

Imprezy i inne spotkania towarzyskie kojarzą się zazwyczaj ze spożywaniem napojów wyskokowych (zwłaszcza w Polsce). Nawet, jeśli jest to romantyczne spotkanie we dwoje, to na myśl przychodzi raczej wino niż sok z czarnej porzeczki. Tym bardziej dziwi rola, jaką pełni Coca Cola w niektórych piosenkach. Słuchając strony B singla Surfin zespołu The Beach Boys z 1961 roku4, mam wrażenie, że ktoś puszcza do mnie oko, niczym w reklamie piwa bezalkoholowego. Oto Brian Wilson planuje zorganizować potańcówkę. W jednej ze zwrotek zwraca się do dziewczyny: "Nie musisz się stroić / chodź, jaka jesteś / Ty weźmiesz Colę / Ja swoją gitarę"5. Wakacje, tańce, muzyka, kobiety – ciężko wyobrazić sobie grupę młodych ludzi popijających Coca Colę w takich okolicznościach. Przytoczona zaś powyżej strofa wydaje się być całkiem groteskową – zwłaszcza dla kogoś wychowanego w kulturze środkowoeuropejskiej. Wystarczy jednak poczekać dwanaście lat, żeby przekonać się, że w Polsce także pija się ten amerykański napój i to w niemal identycznych okolicznościach. W jednym ze swoich największych przebojów Halina Frąckowiak6 składa słuchaczowi propozycję: "Bądź gotowy dziś do drogi, / drogi, którą dobrze znam, / bądź gotowy, poprowadzę cię tam. / Weź podróżny, stary worek i butelki Coli dwie, / jutro, lub we wtorek wezmę cię." Znów jest beztrosko, znów pojawia się dwoje ludzi oraz obowiązkowa Coca Cola. Za wytłumaczenie takiego zestawienia może posłużyć ówczesna elitarność tego napoju. Aby dostać się do krainy szczęśliwości należy pozyskać ten luksusowy produkt-przepustkę.

O tym, że w 1973 roku Coca Cola spowszedniała Amerykanom można wywnioskować, słuchając albumu Sefronia Tima Buckleya. W utworze "Peanut Man"7 podmiot liryczny pije już Colę szklankami: "Hej stary podejdź no tutaj / Nalej kolejną szklankę Coli / i podaj ją mnie", obalając poniekąd mit jej wyjątkowości. Ciągle jednak spożywanie tego napoju wprowadza szczęście i błogostan. Firma zabiega o swoją niepowtarzalność także na drodze prawnej. W 1960 roku charakterystyczny kształt butelki Coli zostaje prawnie zastrzeżony, stając się tym samym kolejnym symbolem marki. O tym, że zachował się w konsumenckiej świadomości niech zaświadczy napisana przez Prince’a, dla Apollonia 6, piosenka8. Wokalistka nęci słuchacza porównaniem: "Moje kształty przypominają butelkę co-co-coca-coli." Swoją drogą ciekawe czy projektanci butelki wykorzystali podobieństwo jej kształtu do kobiecego ciała, czy jest to udziałem genialnej obserwacji "Księcia"? Muzyka Prince’a jest dobrym punktem wyjścia do rozważań na temat muzyki lat 80. W piosenkach tej dekady często pojawia się tematyka flirtu czy zabawy. Już w 1979 roku grupa XTC, nawiązująca na początku do muzyki punk, zamieszcza w swoim przeboju9 tekst: "Mamy orzechy i chipsy, i Colę w zanadrzu / Dobra zabawa dla chłopaków i dziewczyn na potańcówce". Znów Coca Cola pojawia się jako symbol dobrej zabawy i zachęta do wzięcia w niej udziału. Na parkiecie bawi się również Piotr Fronczewski aka Franek Kimono. Jego album, jedną z najważniejszych płyt polskiego disco, rozpoczyna piosenka "Pola Monola plus Coca Cola"10. Tytułowa Pola nie jest jednak familiarnie potraktowaną Apolonią, tylko humorystyczną wariacją na temat Polskiego Monopolu Spirytusowego. Legendarny "karate mistrz" powraca, by wystąpić gościnnie na ostatniej płycie Sokoła & Pono. Utwór "W Aucie"11 jest hołdem warszawskich raperów dla kiczowatych, ale jakże barwnych lat 80. Pełną skrzydlatych słów piosenkę rozpoczyna zwrotka Pono, który rapuje: "Uraczyłem małą zimną Coca Colą / A ona mnie mentolowym Marlboro". Styl wysoki przeplata się z niskim – raczyć można się tu nie tylko szampanem, ale także gazowanym napojem. Jednak mistrzem w kategorii piosenki imprezowej pod patronatem (nieświadomym) Coca Coli, pozostaje Edwin Birdsong12. Melodyjny funk, uzupełnia tekstem: "Wstrząśnij butelką Coli kochanie / dziewczyno doprowadzasz mnie do szaleństwa!".

Powyższe przykłady pokazują, jak dobrze można bawić się przy Coca Coli i jak ociepla ona stosunki damsko-męskie. Treści tych piosenek wynikały z roli tego produktu w świadomości odbiorców przekazów, konsumentów, jakimi są przecież także artyści. Temat flirtu przy Coca Coli zakończę, przywołując niezwykle ironiczną i dowcipną piosenkę zespołu Pulp – "Common People"13 z 1995 roku. Sytuacja liryczna to spotkanie dwóch młodych osób – przedstawicieli dwóch różnych światów: bogatych i biednych. Egzaltowana panna prosi zapoznanego chłopca, aby nauczył ją życia zwykłych ludzi. Poziom absurdu oraz ironii słychać już w pierwszych wersach piosenki: "Powiedziała mi, że jej ojciec jest nadziany / odpowiedziałem, w takim razie poprosiłbym o rum z Coca Colą". Jarvis Cocker fantastycznie wykorzystuje tu symbolikę Coli. Napój, który w połowie lat 90. był już powszechny nawet w Polsce, dla biednego i nieświadomego młodzieńca wciąż stanowi symbol dobrobytu.

Kontrowersje

Do spotkania towarzyskiego dochodzi także w Soho w 1970 roku. W miejscu, w którym "pijesz szampana, który smakuje jak coca – cola". Nie będę rozważał w tym miejscu czy to dobrze, czy źle dla amerykańskiej marki. Posłużenie się przez The Kinks14 tym niewinnym namecheckingiem przysporzyło kłopotów samemu zespołowi. Muzycy musieli ocenzurować piosenkę, zamieniając "Coca Colę" w „Cherry Colę”, gdyż konserwatywna stacja BBC uznała, że pierwotny zwrot był tak naprawdę kolokwialnym określeniem kokainy. Z podobnych względów brytyjska rozgłośnia nie wyemitowała przeboju zespołu The Beatles – "Come Together"15. Geniusze z Liverpoolu nie ugięli się jednak i pozostawili swój tekst bez zmian. Pomimo restrykcji ze strony BBC album Abbey Road (z którego pochodzi wspomniany utwór) przez 17 tygodni był najlepiej sprzedającą się płytą w Wielkiej Brytanii. Cenzura i straszenie artystów sądem, to nie przeżytek. Dwa lata temu do zmiany tekstu piosenki zmuszony został amerykański zespół Flickerstick. Na płycie Welcoming Home The Astronauts, znajduje się utwór "Coke"16, który stał się kością niezgody pomiędzy przedstawicielami Coca Coli, a muzykami. Ostatni wers utworu zawiera wyznanie: "Chodźcie, chciałbym kupić całemu światu po butelce Coli i leżeć tutaj nago z moją dziewczyną". Zestawienie obok siebie nazwy produktu oraz przymiotnika "nagi" amerykańska firma uznała za niedopuszczalne. Ostatecznie, aby uniknąć procesu grupa Flickerstick zamieniła wyraz "nago" na "objęty".

Miłość w czasach Coca Coli

Utwór "Coke" zespołu Flickerstick, oprócz tego, że w niektórych kręgach został uznany za kontrowersyjny, miał pozytywny przekaz i traktował o miłości. Temu podniosłemu uczuciu także zdarzało się wybrzmiewać w towarzystwie wszechobecnej Coca Coli. Najbardziej wyrazistym tego przykładem zdaje się być, pełna smutku, piosenka Buddy’ego Holly’ego. "An Empty Cup and a Broken Date"17 to utwór sprzed ponad pięćdziesięciu lat, który w krótkiej formie dokonuje syntezy sfery sacrum z profanum. Jeden z protoplastów muzyki rockowej, podsumowując nieudaną próbę zdobycia kobiety, dokonuje zaskakującego porównania: "teraz wszystkim, co dostałem za moją miłość jest ten pusty kubek / Tak, jak ta Cola – moja miłość zniknęła". Z perspektywy dekad zabieg ten rodzi jednak raczej uśmiech niż poruszenie. Miłość opuszcza też Kevina Barnesa z zespołu Of Montreal18. Wspominając swoją ukochaną, podmiot liryczny wyznaje: "wypłakuję swoje oczy wszystkim, co wypiłem / wszystko to zamienia się w łzy: Cherry Cola-łzy, Ice Tea-łzy".

Dwadzieścia lat pod debiucie Buddy’ego Holly’ego na płycie Secrets of the Beehive David Sylvian zamieszcza melancholijny utwór "September"19. Traktuje on o pozornie szczęśliwej miłości, która pomimo chwilowego szczęścia skazana jest na nieuchronny koniec. Popijając Colę i grając w gry, para oczekuje dnia rozstania: "Mówiliśmy sobie, że to miłość / Podczas gdy w sekrecie modliliśmy się o deszcz / Pijąc Colę i grając w swoje gry / Wrzesień jest z nami znów". Spożywanie napoju jest tutaj metaforą nużącej codzienności, bierności, oczekiwania na zmiany. Na zakończenie rozważań o cnocie kardynalnej z Coca Colą w tle utwór nastrajający pozytywnie. Zespół Eagles of Death Metal posunął się naprawdę daleko, dokonując mariażu miłości i Coca Coli20. Podmiot liryczny utworu, zwracając się do swojej ukochanej, zapewnia, że będzie ona jego "cherry colą". W tym momencie wypada się zastanowić czy wybranka została określona w ten sposób ze względu na swoją wyjątkową słodycz, czy na przykład na popularność.

Czerwona puszka, a szary obywatel

Symbolika Coca Coli wraz z upływem lat całkowicie zmieniła swoje znaczenie. Cola z poziomu produktu ekskluzywnego i elitarnego zstąpiła do mas. Słychać to w utworach z ostatnich dwóch dekad, kiedy twórcy tekstu używają nazwy napoju, jako synonimu przymiotników: popularny, przeciętny, zwyczajny. Dobrym przykładem wydaje się być utwór "Five Man Army"21, z repertuaru twórców trip-hopu – Massive Attack. W swojej zwrotce, opowiadającej o znajomości z pewną dziewczyną, Grantley Marshall używa dowcipnego, choć prowokującego porównania: "Unikam dziewczyny imieniem Lola / Która jest bardziej popularna / Niż napój zwany Coca Cola". Mniej twórczo, ale za to bardziej wyraziście wykorzystuje Coca Colę Stephen Malkmus - lider zespołu Pavement, twórca jednego z bardziej gorących namecheckingów lat 9022. W 2001 roku wydaje płytę zatytułowaną swoim imieniem i nazwiskiem, na niej znajduje się utwór "Jenny the Ess-dog"23. Opowiada on historię młodej, bogatej dziewczyny i chłopaka, który jest od niej starszy i jest "synem przeciętnego konsumenta Coca Coli". W Polsce zwykło się używać powiedzenia: "zwykły zjadacz chleba", w USA jak widać bliżej do Coli.

Zjednoczone Stany Coca Coli

Większość tekstów piosenek, które przytaczam pochodzi od amerykańskich artystów. Coca Cola jest, obok Hollywood czy Statuy Wolności, najbardziej charakterystycznym z symboli Stanów Zjednoczonych – nie tylko dla obcokrajowców, lecz także dla ich obywateli. W latach 70. Bob Dylan, kolejny, żywy symbol Ameryki, śpiewał tęskniąc za ojczyzną: "Żeglując dookoła świata w brudnej gondoli / Oh, być z powrotem w krainie Coca Coli!"24. Wydaje się, że społeczeństwo konsumenckie rzeczywiście jest w stanie nobilitować zwykły produkt, nadając mu rangę symbolu narodowego.

Springsteen uznaje Coca Colę za symbol amerykanizacji świata. W piosence "Brothers under the bridge"25 wspomina pobyt w Wietnamie. Znakiem, że misja została zakończona jest pojawienie się w przestrzeni miejskiej azjatyckiego państwa, amerykańskich symboli. Nie są to jednak gwiaździste flagi wywieszone w wietnamskich urzędach, ani dolar traktowany jak państwowa waluta, Bruce śpiewa: "Sajgon, było po wszystkim / te same automaty z Colą jak na ulicach, gdzie dorastałem". Pojawia się tu także wątek dzieciństwa. Springsteen przyznaje, że wychował się nie państwie Trumana czy Sinatry, lecz automatów z Colą.

Przez pryzmat Coli patrzą na Amerykę także obcokrajowcy. Elvis Costello, na płycie zatytułowanej nomen omen King of America26, używa określenia, które powinniśmy uznać za synonimiczne do powiedzenia: "kraj mlekiem i miodem płynący". Piosenkarz opisuje Stany Zjednoczone za pomocą peryfrazy: "Tam, gdzie nalewają Coca Colę jak szlachetne wino". Brytyjski wokalista, znany ze swojego ironicznego podejścia do świata, przedstawia obraz Ameryki widziany oczami naiwnego, młodego cudzoziemca, który w USA dopatruje się spełnienia swoich marzeń. Jest to zresztą postawa, którą można by przypisać wielu Polakom, emigrującym niegdyś do Ameryki w celu poprawy swojego stanu życia.

Pewne załamanie światopoglądu i zmiana podejścia do konsumenckiego stylu życia nastąpiło w wyniku zamachu na WTC. Pojawiło się wówczas wiele głosów, które nawoływały do zatrzymania się w pędzie dnia codziennego i wysilenia się na odrobinę refleksji. Najważniejszą chyba płytą, jaka ukazała się w tym czasie, podejmując w sposób terapeutyczny temat kondycji amerykańskiego społeczeństwa, było Yankee Hotel Foxtrot zespołu Wilco. Duża część tekstów, a nawet projekt okładki przedstawiający dwie wieże, powstała jeszcze przed 11 września. Dzięki tej antycypacji wydawnictwo uniknęło nadmiernego patosu, który mógłby charakteryzować album nagrany tuż po tej wielkiej, narodowej tragedii. Lider zespołu – Jeff Tweedy, rozliczając się z amerykańskim stylem bycia, za jeden z większych grzechów uznaje zakłamanie. W utworze "Ashes of American Flags"27 wyznaje: "Mógłbym wydać trzy dolary i sześćdziesiąt trzy centy / Na dietetyczną Coca Colę i niezapalone papierosy" Dietetyczna Coca Cola stanowi genialny symbol Ameryki i hipokryzji jednocześnie.

Walcząc z Colą, walczysz z systemem

Pod koniec lat 70 w Wielkiej Brytanii rodził się wielki przeciwnik skomercjalizowanego świata – muzyka punk. W energicznych, melodyjnych piosenkach twórcy wyrażali swój sprzeciw wobec liberalizmu, korporacji, komercjalizacji i globalizacji świata. Jednym z jego symboli była niewątpliwie Coca Cola, która szybko stała się celem zmasowanych ataków punkowych zespołów. Najbardziej dotkliwym musiało być strawestowanie popularnego hasła promocyjnego: "Coke adds life!"28 przez niezwykle popularną grupę The Clash. Joe Strummer, pisząc tekst do utworu "Koka Kola"29, postawił znak równości pomiędzy Coca Cola, a kokainą. The Clash przestrzegali, że reklamując amerykański napój, tak naprawdę promujesz narkotyki. W tym samym czasie Paul Weller z zespołu The Jam, posługując się ironią, śpiewa o świętych puszkach Coca Coli30 a założony wówczas Gang Of Four, w ironicznym tekście, radzi umierającym z pragnienia picie tego napoju31. Z konwencji tej wyłamuje się wokalista, stricte punkowego wówczas, The Replacements, który przyznaje się do picia Coli32. Oczywiście tylko ostatni z wymienionych zespołów pochodzi ze Stanów Zjednoczonych.

Rozpoczęta przez twórców brytyjskiego punku wojna z Coca Colą trwa w najlepsze do dziś. W latach 80. Chumbawamba ostrzegała przed "Coca- Colonizacją"33 a Neil Young z dumą głosił, że nie pisze piosenek dla żadnego z koncernów34, śpiewając "Nie śpiewam dla Pepsi / Nie śpiewam dla Coli / Nie śpiewam dla nikogo / Dla mnie to są żarty / Ta nuta jest dla Ciebie". Należy dodać, że w okresie, w którym powstawała piosenka kanadyjskiego muzyka, wielkie firmy rzeczywiście prześcigały się w nazwiskach artystów wykonujących ich reklamówki.

Za przykład jak bardzo mogą różnić się w treści i formie utwory atakujące dobre imię Coca Coli, niech posłużą dwie szwedzkie piosenki. "Faculties of the Skull"35 hardcorowej grupy Refused, to energiczny utwór, którego przesłanie zdradza już pierwszy wers: "Złapałem pierwszy autobus, który wyjeżdżał z miasta Coca Coli". W sposób o wiele ciekawszy rolę amerykańskiego napoju dla współczesnych obrazuje popowa formacja The Tough Alliance36. Zespół nabija się z nowej generacji, którą cechuje hedonizm, bezmyślność i fakt, że w jej żyłach płynie nie krew, a Coca Cola: "Mamy Coca Colę w żyłach – nie znamy naszych imion / Mamy Coca Colę w żyłach – nie używamy swoich mózgów / Mamy Coca Colę pulsującą w naszych żyłach". Przesłanie tekstu podkreśla jeszcze wesoły beat i lekko fałszujące wokale.

Interesującym zabiegiem jest deifikacja Coli przez artystów przeciwnych jej popularności. W prześmiewczym tekście piosenki autorstwa Elvisa Costello, Bóg wyleguje się na łóżku wodnym i popija amerykański napój. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku polskiego utworu "Jezus"37 – punkowego Dezertera. Podmiot liryczny zastanawia się jak wyglądałby w naszych czasach Zbawiciel. Jednym z pytań, które nurtuje go najbardziej jest: "czy piłby Coca Colę?" Nie jest to jednak sensu stricto deifikacja, tylko nadanie napojowi cech mitologicznej ambrozji. Prawdziwą deifikację stosują raperzy z zespołu The Roots38, którzy podsumowując słabą kondycję współczesnego społeczeństwa, stwierdzają: "ludzie modlą się teraz do Coca Coli zamiast do bogów". Chociaż stosunek grupy do symbolu konsumeryzmu jest negatywny, to mimo wszystko artyści nadają mu boski wymiar.

Coca Cola z innych perspektyw

W ostatnim rozdziale chciałbym poruszyć interesujące przypadki Coca Coli w jednorazowych raczej kontekstach. Nawet, jeśli można by się doszukać innych tekstów kultury nawiązujących do poniższych treści, to pozostają one pod tak mocnym wpływem indywidualnej wrażliwości artystów, że wypada rozpatrzyć je osobno.

Album z fotografiami

Grupa Sonic Youth, nagrywając w 1992 roku płytę Dirty, zamieściła na niej dwa utwory poświęcone, tragicznie zmarłemu przyjacielowi zespołu – Joe Cole’owi. Jedna z piosenek, zatytułowana po prostu "JC"39 stanowi zbiór nieuporządkowanych wspomnień po zmarłym. Chaotyczne obrazy, które pozostały w głowach muzyków, tworzą intymny portret Cole’a. Obok błękitnych oczu, świecącego Słońca i bezszelestnych tańców w środku lasu, wokalistka zespołu – Kim Gordon wymienia kolejne, wypite puszki Coca Coli. Napój, kosztujący dolara bądź kilkadziesiąt centów, pozostał w świadomości zrozpaczonej przyjaciółki. Czerwona puszka z białym napisem nabrała osobistego i intymnego znaczenia.

"Davos, Kijów, Tybet, Irak, nuda"40

"Alter" polskiego Afro Kolektywu to piosenka, która z pozoru jest manifestem ekologicznym, pacyfistycznym, anarchistycznym, lewackim oraz antykonsumerycznym. Całość jest jednak grą z konwencją a pojawiające się jedne po drugich hasła, podszyte ironią, budzą śmiech. Zarówno Afrojax, jak i Duże Pe punktują niespójność poglądów typowych uczestników manifestacji. Jedne z moich ulubionych wersów zawiera fragment: "popijając Marlboro colą pod Auchanem / w znoszonej bluzie Ramones made in Taiwan / obmyślasz zamach na McDrive'a." Muzycy w ten sposób starają się pokazać, że nie stoją po żadnej ze stron. Dla nich Cola jest po prostu zwykłym, gazowanym napojem a hamburger z McDonalds’a nie różni się ideologicznie od tego, przygotowanego w dworcowym barze. Ciężko jest jednak poświadczyć o swojej normalności bez odniesienia się krainy symboli.

Miejska hipokryzja

Bek Dawid Campbell znany szerszemu gronu jako Beck, to jeden z najbardziej zasłużonych, amerykańskich artystów ostatniej dekady XX wieku. W jednej z jego piosenek41 podmiot liryczny spaceruje po ulicami, popijając Colę i wspominając siedemnaście lat spędzonych w mieście. Ten przygnębiający i epatujący turpizmem utwór, rozlicza klasę mieszczańską z zakłamania i fasadowości. Cheerliderka, popijająca Colę na ulicy ma narysowane brwi i zepsute zęby. Ciężko jej jest okazywać emocje, tak, aby nie ujawnić swojego prawdziwego wyglądu. Mam problem z interpretacją roli, jaką pełni tu Coca Cola. Wydaje mi się, że tancerka z brakami w uzębieniu już dostatecznie obrazuje dwulicowość, aby podkreślać miał ją jeszcze słynny napój. Skłaniałbym się raczej do twierdzenia, że jest on maską, przebraniem. Cheerliderka piję Colę, jakby wszystko było w porządku, jakby nic się nie stało, tak, jak wszyscy, bo chyba dla Beka Campbella nie jest przypadkiem odosobnionym.

Prowincjonalny marazm

"Tydzień nigdy się nie zaczyna w okolicy / Wznieś swoje wino a ja wzniosę swoje piwo" – śpiewał niegdyś szkocki bard Aidan Moffat42, opisując marazm i apatię prowincjonalnych społeczności. Ta północnoeuropejska mądrość zdawała mi się być wspólną dla wszystkich zapomnianych miejsc tego świata. W przekonaniu takim utwierdzała mnie własna obserwacja pasywnych mieszkańców mojego miasteczka. Nie sądziłem, że można chować się przed codziennością, popijając Coca Colę. Moje zdziwienie było tym większe, że dowiedziałem się o tym od patrona nałogowców – Toma Waitsa43. Mieszkańcy okręgu Putnam: "kłamiąc o swoim życiu i miejscach, w których byli / piją Coca Colę i spluwają na dni robocze". Nic się nie zmienia, dni mijają, wraz z nimi ubywa trochę Coli.

Eschatologia

Album The Moon & Antarctica – opus magnum amerykańskiego zespołu Modest Mouse w swej rozległej tematyce nie pomija kwestii ostatecznych. Isaac Brock stara się zrozumieć Boga (symbolika uściśniętych dłoni na okładce) oraz przezwyciężyć strach przed nienazwanym. Twórca tekstów, na przestrzeni albumu, porusza się od problemów jednostki do problemów w skali makro. Utwór "Tiny Cities Made Of Ashes"44 ukazuje świat w boschowskiej stylistyce. Życie jest drogą w dół (w stronę piekła) a towarzyszący mu krajobraz jest zimny, pusty i spopielony. W takiej sytuacji lirycznej padają słowa, które brzmią niczym wyantycypowane oskarżenie podczas sądu ostatecznego nad ludzkością: "Pijemy, pijemy, pijemy Coca Coca Colę". Co więcej, Brock zauważa pewną analogię: zimny, syntetyczny napój spływa po przełyku, niczym zimni i syntetyczni obywatele świata do zamarzającego, już zresztą, piekła.

Słowo na zakończenie

Coca Cola, niezależnie od symboliki, pojawia się często w tekstach kultury. Pojawia się również w przestrzeni miejskiej – czasem, jako nowoczesny billboard, czasem, jako wyblakłe, popeerelowskie malowidło na rozpadającej się kamienicy. Niezależnie od tego czy stać nas na oryginał czy tanią, polską imitację w sklepie poprosimy o Coca Colę. A ostatnimi czasy na tymczasowym straganie zobaczyłem ubogo ubranego sprzedawcę. W jednej ręce trzymał swój asortyment – worek na śmieci pełen odzieży, a w drugiej otwartą butelkę Coca Coli. Uderzyła mnie myśl, że w tym samym czasie, ten sam napój pije hollywoodzki aktor, prezydent rozwiniętego kraju a może nawet sam Neil Young. Z uśmiechem spojrzałem na nazwę ulicy: Nowowiejska. Wiedziałem już, że ta scenka zakończy mój tekst. Tekst, który jest jednym, wielkim namecheckingiem.

Przypisy:

1Piotr Bratkowski, Zygmunt Miłoszewski, Robert Ziębiński. Pokolenie mp3 Newsweek. 2007, nr 16, s. 78
2Bob Dylan, "Subterranean Homesick Blues" z: Bringing It All Back Home, Columbia Records, New York 1965
3Radiohead, "Subterranean Homesick Alien" z: OK Computer,, Capitol Records, Didcot 1997
4The Beach Boys, "Luau" z: Surfin, Capitol Records, Los Angeles 1961
5Tłumaczenia autora
6Halina Frąckowiak, "Bądź gotowy do drogi" z: Złota Kolekcja – Mały Elf, EMI Music Poland, Warszawa 2000
7Tim Buckley, "Peanut Man" z: Sefronia, Manifesto Records, Los Angeles 1973
8Prince Rogers Nelson, "Ooo She She Wa Wa" z: Apollonia 6, Warner Bros Records, Burbank 1984
9XTC, "Life Begins AT The Hop" z: Life Begins At The Hop, Virgin Records, Londyn 1979
10Franek Kimono, "Pola Monola plus Coca Cola" z: Franek Kimono, Arston 1984
11Sokół & Pono, "W aucie" z: Teraz Pieniądz w Cenie, Prosto 2007
12Edwin Birdsong, "Cola Bottle Baby" z: Edwin Birdsong, Philadelphia, Philadelphia International 1979. Warto dodać, że przeszło 30 lat później francuski duet Daft Punk tworzy przebój "Harder, faster, better, stronger", wykorzystując sample z utworu Birdsonga. O Coli, niestety, nie śpiewają.
13Pulp, "Common People" z: Different Class, London, Island Records 1995
14The Kinks, "Lola" z: Lola versus Powerman and the Money-Go-Round, Burbank, Reprise Records 1970
15The Beatles, "Come Together" z: Abbey Road, London, Apple Records 1969
16Flickerstic, "Coke" z: Welcoming Home The Astronauts, New York, Sony 2001
17The Crickets, "An Empty Cup And A Broken Date" z: The Chirping Crickets, Dubuque, Brunswick 1957
18Of Montreal, "On the Drive Home", z: The Bird Who Continues to Eat the Rabbit's Flower, Athens, Kindercore Records 1997
19David Sylvian, "September" z: Secrets of the Beehive, London, Virgin 1987
20Eagles of Death Metal, "Cherry Cola" z: Death by Sexy, New York, Downtown 2006
21Massive Attack, "Five Man Army" z: Blue Lines, London, Circa Records 1991
22Zespół Pavement w utworze "Range Life" z płyty Crooked Rain, Crooked Rain naśmiewa się z bardzo znanego wówczas zespołu Smashing Pumpkins.
23Stephen Malkmus, "Jenny The Ess-Dog" z: Stephen Malkmus, New York, Matador 2001
24Bon Dylan, "When I Paint My Masterpiece" z: The Greatest Hits II, New York, Columbia Records 1971
25Bruce Springsteen, "Brothers Under The Bridge" z: Tracks, New York, Columbia Records 1998
26Elvis Costello, "Brilliant Mistake" z: King of America, London, Demon 1986
27Wilco, "Ashes of American Flags" z: Yankee Hotel Foxtrot, New York, Nonesuch 2002
28The Clash używają zwrotu: "Koke Adds Life! "
29The Clash, "Koka Kola" z: London Calling, London, Epic 1979
30The Jam, "Wasteland" z: Setting Sons, London, Polydor 1979
31Gang of Four, "World Falls Apart" z: Mall, London, Polydor 1991
32The Replacements, "More Cigarettes" z: Sorry Ma, Forgot To Take Out The Trash, Minneapolis, Twin / Tone Records 1981
33Chumbawamba, "Coca- Colanisation" z: Pictures of Starving Children Sell Records, Leeds, Agit – Prop 1986
34Neil Young, "This Note’s For You" z: This Note’s For You, Burbank, Reprise 1988
35Refused, "Faculties of The Skull" z: The Shape Of Punk To Come, Orebro, Burning Heart Records 1998
36 Tough Alliance, "Koka Kola Veins" z: The New School, Goteborg, Sincerely Yours 2005
37Dezerter, "Jezus" z: Ziemia jest płaska, Burbank, Warner Music Group 1998
38The Roots, "Why? " (What’s Going On?) z: The Tipping Point, Santa Monica, Geffen Records 2004
39Sonic Youth, "JC" z: Dirty, Santa Monica, DGC 1992
40Afro Kolektyw, "Alter" z: Czarno Widzę, Blend Records 2006
41Beck, "Outcome" z: One Foot In The Grave, Olympia, K Records 1994
42Arab Strap, "The Week Never Starts Round Here" z: Monday At The Hug And Pint, Glasgow, Chemikal Underground 2003
43Tom Waits, "Putnam County" z: Nighthawks At The Dinner, Santa Monica, Asylum 1975
44Modest Mouse, "Tiny Cities Made Of Ashes" z: The Moon & Antarctica, New York, Epic 2000

–Jan Błaszczak, Luty 2009

BIEŻĄCE
American FootballAmerican Football (LP3)
Mac DeMarco"All Of Our Yesterdays"