SPECJALNE - Artykuł

50 najlepszych wokalistek wszech czasów

8 marca 2009



30Beyoncé Knowles

Dobra dupa, dobra dupa, dobra dupa, mezzosopran, dobra dupa, dobra dupa, trzy oktawy, dobra dupa, dobra dupa, Lady National Anthem, dobra dupa, dobra dupa, dobra dupa, Partenope u brzegu wyspy blichtru i sławy, dobra dupa, dobra dupa, diwa z krwi i kości, dobra dupa, dobra dupa, Kruszer-naturalne burzenie budynków S.A., dobra dupa, dobra dupa, dobra dupa, Usain Bolt wśród wokalistek, dobra dupa, dobra dupa, dobra dupa, gładki jedwabisty głos, dobra dupa, dobra dupa, przyszywana córka Etty James, dobra dupa, dobra dupa, dobra dupa. –Wojciech Sawicki





29Chaka Khan

Nie wiem czy "Through The Fire" byłoby równie rewelacyjnym utworem, gdyby nie głos Chaki. Jej trzy oktawy nie stawiają jej w czołówce głosów o największej rozpiętości skali, ale sposób w jaki wykorzystuje swój kontralt powoduje, że przechodzą mnie ciarki. Spędziłem z pół dnia oglądając różne wykonania "Through The Fire" i każde jest nie tylko rewelacyjne, każde jest zaśpiewane inaczej. Chaka niebywale łatwo wprowadza do swoich wykonań improwizjacje, manipulując przy liniach wokalu, które wbrew przyzwyczajeniom słuchacza prowadzi to w górę, to w dół, kreśli nimi koła, skraca i wydłuża frazy. Niesamowita energia, emocjonalność i czystość każdego wyśpiewanego tonu sprawiają, że jak rzadko kiedy czerpię przyjemność ze słuchania samego wokalu, niezależnie od tego, czy słucham energicznego utworu soul/disco, czy ballad których zwykle nie jestem fanem. Część wykonań "Through The Fire" to gościnne występy u innych znanych i niezłych wokalistek. Śpiewając w duecie Chaka, choć zdecydowanie unika popisów, zawsze przyćmiewa wszystkie swoje koleżanki. Robi jednak wszystko, by zgrać się z drugim głosem i by w dwójkę zabrzmieć jak najlepiej. Słuchając jej odczuwam najszczerszy podziw i szacunek, nie tylko dla techniki i siły głosu, ale dla pełnej artystycznej świadomości, z jaką Khan śpiewa – w przeciwieństwie do gwiazd młodszego pokolenia – Mariah, Christiny czy o 10 lat młodszej Whitney, których skale i głosy są imponujące, ale ciężko nie odnieść wrażenia, że dziewczyny nie wiedzą, o czym piszczą lub pokrzykują. Osobiście twierdzę, że Khan to prawdopodobnie najlepsza popowa wokalistka ever, choć stosunkowo ciężko byłoby mi to uargumentować. Ta kobieta po prostu robi na mnie niesamowite wrażenie, zresztą mówimy o kimś, kto zaśpiewał piosenkę Prince'a lepiej od niego i mimo mijających lat nie obniża poprzeczki potencjalnym następczyniom. –Kamil Babacz





28Nina Persson

Patricię pierwszy raz zobaczyłem w pobliskim markecie i at first sight nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia, ot kasjerka z dosyć popularnym wśród dziewczyn wykonujących ten zawód zwyczajem układania sobie włosów w jak najbardziej wyszukany ale jednocześnie wiejski sposób. W tym miejscu nastąpiłby niechybnie koniec historii, ale doliczywszy wszystkie towary do rachunku, Patricia przemówiła do mnie: "Hola, quieres bolsa"? Portfel niemal wypadł mi z ręki, było to bowiem NAJMILSZE zdanie jakie słyszałem w życiu i jak się domyślacie, nie chodzi tu o jego treść. Od tamtego dnia stałem się bacznym obserwatorem i jednocześnie fanem tego blondwłosego fenomenu. Owszem, może i liczy się też zgrabność ruchów Patricii, ale kluczem jest jej głos, czy mówiąc precyzyjniej – głosik. Nie zdziwiłbym się wcale, gdyby pewnego dnia zamiast dźwięku, z jej ust wydobyła się na przykład para żółtych motyli. Z drugiej strony nie myślcie sobie, że mamy do czynienia z posłodzonym lukrem, bo sympatyczność brzmienia tego timbre jest tak oszałamiająca, że aż znienacka rodzi się charyzma. Wrodzona subtelność to jednak tylko połowa sukcesu, dopełnia go szalenie precyzyjne ale i jakieś takie naturalne intonowanie zdań przez Patricię, a także dziwna umiejętność wypowiadania słów głośno, przy jednoczesnym nadawaniu im ponętnej faktury szeptu. Una bolsa... Si, si, por favor, claro... –Jędrzej Michalak





27Lisa Gerrard

Gdybym miał wskazać trzy najbardziej wzruszające filmowe sceny śmierci, wybrałbym śmierć Optimusa w animowanych Transformerach, śmierć Mufasy (Skaza, ty podła żmijo!) i śmierć Russela Crowe w Gladiatorze. Ja wiem, łopatologicznie, prosto i tak, żeby trafiało do każego, ale co zrobić, że prosta forma rusza najbardziej. Wszyscy pamiętamy tę, ostatnią scenę, walka, Double K.O., kłosy zboża, kochająca żona z dziećmi i muzyka. Głos Lisy Gerrard, wokalistki w skali świata unikatowej z wielu powodów, notorycznie mylonej z Enyą, co zakrawa na absurd... Po pierwsze Lisa oferuje głose kontraltowy, trzyoktawowy, praktycznie niespotykany w Europie. Po drugie ma męża Polaka. Po trzecie najczęściej śpiewa w wymyślonym przez siebie, rozwijanym już od dzieciństwa języku, który sama nazywa "Słowami Boga". Brak ograniczeń naniesionych znanymi nam dialektami sprawia, że mamy do czynienia z czystymi emocjami. To nadaje piosenkom Lisy niemal mistyczną atmosferę, głos dryfuje nad muzyką niczym chmury. A my stoimy pod nimi i zgadujemy, jaki mają kształt. Wyobraźnia, mates, wyobraźnia mode on. –Bartosz Ryt





26Nicola Hitchcock

Nicola Hitchcock, połowa dream-trip-hopowego duetu Mandalay, to godna spadkobierczyni euforycznych i mistycyzujących żeńskich wokali w duchu Fraser. Ale z głosami, które są w tak przerysowany sposób jednocześnie łkające, zasłodzone i eteryczne trzeba bardzo uważać, bo łatwo przedawkować, powodując omamy i halucynacje. To nie jest śpiew, który należy i warto inhalować w dowolnych ilościach. To raczej potężnie odurzający preparat, nieco mdlący, choć niezaprzeczalnie w bardzo przyjemny sposób. –Michał Zagroba





25Dionne Warwick

Najwybitniejsza wokalistka w dziejach muzyki pop? Jej głos ma w sobie wszystko – bluesową intensywność, jazzową lekkość frazy, soulową skalę emocji. Możliwości te zostają jednak zawsze podporządkowane celowi nadrzędnemu, a więc nienagannej interpretacji piosenki. Tak, jak w legendarnym "Do You Know The Way To San Jose?", gdzie każdy kolejny wers uśmiecha się do poprzedniego i wita z następnym. W górnych rejestrach głos Dionne świeci, w dolnych masuje nasze umęczone neurony. Żadna sylaba nie zostaje zerwana zbyt szybko, ani okaleczona zbyt silnym wibrato. Perfekcja. –Piotr Piechota





24Whitney Houston

Pokażcie mi kogoś, kto nie kojarzy przeboju "I Will Always Love You". Nasze wspomnienia zabierają nas w różnorakie miejsca: szkolna dyskoteka i mała salka z przyciemnionymi szybami, kolonijna impreza gdzieś w zatęchłej dziurze w Bukowinie, urodziny kolegi/koleżanki z klasy w którym/której się po cichu podkochujemy, etc. Zawsze jednak jedna rzecz była wspólna – przytulaniec. Misternie kreowany klimacik, stopniowe budowanie napięcia (eskalujące mocarnym refrenem) i wreszcie wyciszające zakończenie. Czyż nie tak wyobrażamy sobie podkład do "białego tanga"? A teraz zadajmy sobie pytanie – czy bez tego KRYSTALICZNIE czystego i nieograniczonego żadną skalą głosu Houston nasz wrażenie byłoby takie samo? Czy czulibyśmy się tak samo słodko w ramionach naszej szkolnej miłości, gdyby ten utwór wykonał dla nas ktoś inny? Ktoś kto nie ma tak idealnie pasującej tu barwy, czyj wokal nie wibruje tak wspaniale w naszym brzuchu i kto nie potrafi tak efektownie "przyciskać" w najbardziej adekwatnych, wymagających mocnej ekspresji momentach. Ale któż mógłby się na to porwać... Hehe, zatem posłuchajmy. –Paweł Greczyn





23Mariah Carey

Potencjalnie jeden z najpotężniejszych głosów wszech czasów, o sile szacowanej na pięć oktaw, co naprawdę jest wynikiem fantastycznym w świecie współczesnej muzyki rozrywkowej (należy dodatkowo wziąć pod uwagę, że dysponuje altem, a nie sopranem). Prawdopodobnie każdy z nas wie, że Mariah Carey potrafi śpiewać naprawdę kapitalnie, bo to generalnie żadna tajemnica. Cały problem tkwi w repertuarze artystki, który rzadko pozwala przekonać słuchaczy o jej niesamowitych możliwościach. Kariera Amerykanki to dowód na to, że historia kopciuszka może przytrafić się każdemu. Podczas jakiejś imprezy podarowała kasetę z nagranymi przez siebie utworami dyrektorowi Columbii, Tommy’emu Mottoli, który z miejsca postanowił zaoferować jej kontrakt płytowy. Co było dalej chyba wszyscy mniej więcej wiemy, parę fajnych momentów, bardzo nierówne płyty i kryzys na początku obecnej dekady. Dwa najsłynniejsze przypadki, w których Mariah całkowicie zaszokowała świat swoimi wokalnymi występami to oczywiście covery "Without You" i "Against All Odds" (odpowiednio Harry'ego Nilssona i Phila Collinsa).

Tak sobie myślę, że w jakimś stopniu głos stał się dla Carey przekleństwem. To przecież normalne, że od kogoś obdarzonego przez naturę *takim* talentem oczekuje się więcej. Mariah, mimo tego że jest niewątpliwie barwną i wyróżniającą się postacią na współczesnej scenie, nie osiągnęła chyba tego, do czego predestynowałby ją ten niesamowity wokal. Ja nadal chcę ją pamiętać z takich wykonań, jak to w linku poniżej. –Kacper Bartosiak





22Tina Turner

Łatwo napisać, że nowa postać wokalu Tiny Turner jest fantastyczna i być ulubieńcem fanów, nie narażać się na krytykę. To komfort. Łatwo poczytać logi medyczne z zagranicznych przychodni i powtórzyć parę diagnoz (jak przeczytałem gdzieś) i mieć czyste sumienie. Jestem wielkim fanem Tiny Turner, zawsze byłem i będę, ale jako fizyk mam wiele wątpliwości, kiedy słucham Tiny Turner.

Tina Turner jest klasyczną kobietą. To fakt. Kobieta nie musi niczego potwierdzać. Wszyscy znamy jej wielkie płyty. Ostatni klasyk kobieta wydała w styczniu, choć nie wszyscy byli tego pewni w momencie premiery. Ostatnią świetną płytę nagrała trzy dni temu. W tym tygodniu, choć Tina Turner dostarczyła więcej radości niż kiedykolwiek wcześniej, artystycznie nie zachwyciła ani razu. Pojedyncze piosenki musiały osładzać gorycz całych płyt. I nie inaczej jest tym razem. Kobieta jest mocna, świetnie brzmi, nie musi się niczego wstydzić... tylko jest jeden problem. To jest dobra płyta, ale nie będzie klasykiem, bo nie ma na niej klasyków w stylu "Tie Me Up Beat Me With A Stick", "Zaprzyj Te Cholerne Drzwi", "Grając Główną Rolę W Protuberancji" czy "Układ Oddechowy Człowieka" i jako całość nie ma wartości ponadczasowej. Można zachwycić się "Fovea Oblonga" czy piosenką tytułową, która otwiera całość. Nawet jeśli Harsh Voice jest lepsza od Mam Chrypę, Dziś Nie Pijemy i Jestem Kapitanem Tego Tramwaju, to w porównaniu z 10 Adult-Rock Soundtracks To Listen To Drugs To Hot Chicks To brakuje jej wszystkiego. Patschek szumnie zapowiadał, że to będą najlepsze nogi Tiny Turner, mylił się.

Kiedyś fonemy Tiny Turner bywały wydarzeniami artystycznymi. Zmieniały coś, prowokowały do dyskusji, wywoływały wielkie emocje. Tina Turner jest dziś wydarzeniem dittograficznym i towarzyskim. Tylko. –Mateusz Jędras





21Christina Aguilera

Ej no, proszę mi się tu nie krzywić. Ja wiem, że ''Dirtyy'', ja wiem, że Ricky Martin, ale przecież nie w tym celu się tu zebraliśmy. Dziś bowiem będziemy opiewać głos Krysi, a zapłacił mi za to główny sponsor tej imprezy, czyli głęboki czterooktawowy spinto sopran. Aguilera skrzętnie korzysta z dobrodziejstw swoich imponujących warunków, dzięki czemu od lat dzierży niejeden sztandar współczesnej wokalistyki, a jej styl śpiewania często zestawiany jest chociażby z Barbrą Streisand czy też Gladys Knight. Szkoda tylko, że Aguilera ma skłonność do nadmiernego efekciarstwa, często zdarza jej się przeszarżować, efektem czego jej mocny głos upodabnia się do nieznośnego krzyku. Nasza bohaterka lubuje się również we wplątywaniu zbędnych ozdobników, które nierzadko odbijają się jej przykrą czkawką. Gdy jednak odpowiednio wyważy proporcje, schowa ambicje władania wszechświatem do kieszeni i skoncentruje się na oddechu, to klękajcie narody. Niestety mało kto potrafi okiełznać Krysię i w pełni wykorzystać jej walory. Sądzę, że najbliżej sprostania temu zadaniu był DJ Premier, bowiem dopiero w towarzystwie jego bitów głos Aguilery zaświecił pełnym blaskiem, zachwycił barwą i głębokością. Gdyby więcej osób umiało wycisnąć z głosu Krysi samą esencję, to z chęcią zostałbym jej niewolnikiem, a niech mnie smaga tym swoim euforycznym wokalem. –Wojciech Sawicki




#50-41    #40-31    #30-21    #20-11    #10-01   

Listy indywidualne

BIEŻĄCE
DrakeCare Package
FKA twigs / FKA twigs feat. Future"Cellophane" / "Holy Terrain"