Bieżące:
Dungen:
Skit I Allt
Cee-Lo Green, "Fuck You"
Lukatricks Feat. Tede, Gutek, Gano, Fokus, Abradab, "Mówią O Mnie W Mieście"
Ostatnie recenzje:
B Szczesny:
Beyond Midnight (EP)
Women:
Public Strain
!!!:
Strange Weather, Isn't It?
Javelin:
No Mas
Cieślak I Księżniczki:
Cieślak I Księżniczki
Blondes:
Touched (EP)
Soft Powers:
Bad Pop
Podobne
Magnetic Fields:
Distortion
Magnetic Fields:
i
Wydarzenia
CHILLWAVE PARTY
Wyborny program Rynku Niezależnego Audioriver
Audioriver lepszy na każdym polu
Health
WRSZW.PL - Ghostballet prezentuje
RECENZJE
Magnetic Fields
Realism
2010
,
Nonesuch
Ocena
:
5.4
ŁŁ:
Nie mam pojęcia dlaczego mnie chcieli w tym fanclubie, ale naprawdę, dawno nic mnie tak nie zmęczyło jak odsłuch nowej płyty Magnetic Fields. Przepraszam, ja tu nie mogę się wzruszać czymś za zasługi, a wieńczący trylogię bez syntezatorów
Realism
to jakiś zamach na nieprzeciętność. Awansem przestałem nawet lubić
Distortion
, który wydawał mi się zajebisty, ale to było dawno. Napierdalacie z tymi syntezatorami i dajcie ludziom trochę zabawy.
JM:
No właśnie, gdyby przeprowadzić narodowy plebiscyt na największych fanów Magnetic Fields, to na podium znaleźliby się pewnie Greczyn, Piechota i Jędras. Może i na mnie oddano by garść głosów, ale raczej ze względów rodzinnych – żona, ciocia, babcia. Należę bowiem do jednoosobowej grupy, która za najlepszy okres Magnetic Fields uważa ten, kiedy to Merritt wstydził się jeszcze śpiewać, a rolę wokalistki pełniła Susan Anway. Uwielbiać pierwsze dwie płyty MF i nie wracać w ogóle do
69 Love Songs
to skuteczny PR, nad którym długo się głowiłem i który stawia mnie awangardą wobec awangardy. Polecam zatem, a co do nowej płyty, to jest ona kontynuacją szlachetnego muzykowania, którym Merritt para się przez ostatnie lata. Będzie natomiast film o nim, i to akurat może być wydarzeniem.
JB:
Najnowszy album Stephina i znajomych jakoś podejrzanie prosi się o zapomnienie. Pamiętajmy jednak, że w mózgu Merrita wszystko chodzi jak w szwajcarskim Zderzaczu, więc pewnie i tym razem nie dowiemy się czy stoi za tym jakiś wielopoziomowy fortel, czy może, po prostu, chwilowa słabość. W zasadzie trudno o chłodny osąd, gdyż Merrit i drużyna po mistrzowsku zakrywają potencjalne mielizny, znakomicie fechtując liryzmem (to przeciągane "z" w refrenie "We Are Having A Hootenanny" – ładne, prawda?). Co do kwestii muzycznej, to albo Stephin postawił na minimalizm, albo ratuje świat i oszczędza na prądzie. W wyniku zaistnienia (jakichkolwiek) wyższych, otrzymujemy zbiór archaizujących, akustycznych hymnów; spierwiastkowane (z każdej strony)
69 Love Songs
oraz
The Charm Of the Highway Strip Revisited
, rozgrywające Wielkiego Szlema z merritowskim poczuciem humoru. Jako aperitif polecamy więc beczkę soli, bo wtedy zrozumie się i szczyptę.
FK:
Z każdym kolejnym utworem tutaj, Magnetic Fields chcą zbliżyć się do I'm From Barcelona. I to nie żadnego przypadkowego
Who Killed Harry Houdini?
, tylko debiutu z głębi dupy. Szczęśliwie nie dają rady, a wśród mdłych dziecinnych piosneczek, trafiają się bardziej natchnione "You Must Be Out Of Your Mind", "Walk A Lonely Road", czy "Dada Polka". Do tej pory słuchałem Merritta cierpliwie, i choć nie zawsze potrafiłem dojść o co mu chodzi, to szanowałem jego poglądy. Ale teraz sorry, ale ja się nie zgadzam, odczuwam dyskomfort, a najlepszą trylogią w popkulturze nadal pozostaje ta Sienkiewiczowska.
–Jan Błaszczak
&
Filip Kekusz
&
Łukasz Łachecki
&
Jędrzej Michalak
, luty 2010
Reklama na Porcys?
reklama@porcys.com