Jarvis Cocker: Further Complications
[2009, Rough Trade; 5.1]
Słuchając po dłuższej przerwie klasycznego głosu Cockera nie mogłem się pozbyć wspomnień z czasów młodzieńczo-łapczywego poznawania
His ‘n’ Hers i dziwnego uczucia w brzuchu towarzyszącego mi przy przejmującym wrzasku Jarvisa w "Pink Glove". Potem sięgnąłem pamięcią nieco bliżej, do czasów wczesnych studiów i Kinola niemiłosiernie katującego na przemian
Different Class i
We Love Life. Innym znów razem przypomniał mi się Żoliborz i szukanie odpowiedzi na pytania natury egzystencjalnej przy
This Is Hardcore. Słowem, całkiem miło spędzone pół godziny. Mój jedyny problem z
Further Complications polega na tym, że pomijając wspomniane sentymenty, płyta ta sama w sobie jest przede wszystkim trochę zabarwioną "rockowym szaleństwem", piątą wodą po kisielu dyskografii zespołu Pulp. I ani niezłe kawałki jak "You’re In My Eses", ani krzyki Jarvisa pod koniec "Homewracker", nie brzmią mi już tak: szczerze, naturalnie, poruszająco jak wcześniej. Niektórzy Brytole pewnie powiedzą wam, że "ależ brzmią", ale nie zwracałbym na nich uwagi – albo są wiernymi fanami Pulp, albo na co dzień słuchają "indie rocka".
–
–Paweł Greczyn